Przejdź do głównej zawartości


Mam w znajomych kilku "silnych srazem", którzy chorobliwie podniecają się każdą informacją o (w domyśle złym) stanie zdrowia Kaczyńskiego.

I może coś ze mną jest źle bo nawet nielubiąc kaczafiego nie życzę mu śmierci.
I jakoś mnie odpycha jak widzę wpisy ludzi, którzy nie wprost, ale wyraźnie "trzymająca kciuki" za śmierć Kaczora.

I o ile nie mam nic przeciwko jak ktoś obije mordę faszom, to daleko mi do kibicowaniu czyjejś śmierci.

#Kaczyński #SilniRazem #śmierć #choroba
myślę, że to przejaw silnych i skrajnie negatywnych emocji związanych z jego osobą i tego, co z tym krajem udało mu się skutecznie zrobić. Wiem to po sobie - sam żywię do niego wstręt i obrzydzenie i "trzymałem kciuki" za jego stan zdrowia nie raz. 1/2
choć daleki jestem od tego, by jechać do jego szpitala, przebierania się za lekarza i czynnego szkodzenia jego zdrowiu.
Niestety Kaczyński to objaw a nie przyczyna i tutaj bym się raczej zastanawiał jak te emocje spożytkować - konstruktywnie. 2/2
@Marventh @SebastianRycuWalczak :badge: Objaw czy przyczyna - to raczej obojętne z punktu widzenia kogoś, kto najlepsze lata swojego życia musi w dużej części marnować na minimalizację obecnych i przyszłych skutków tych objawo-przyczyn.
@miklo ja się zgadzam, też mnie to frustruje, że przez tego starego dziada i jego świtę muszę się męczyć z efektami jego działań. Tylko jeśli zignorujemy fakt, że jednak sporej części ludzi pasuje taki stan rzeczy w kraju to za długo się nie nasprzątamy i problem powróci.
ja np. żywo namawiam ludzi do głosowania.
to chyba trochę objaw bezsilności. Opozycja sobie nie radzi, nadzieja na wygranie wyborów minimalna, to liczą, że może jak Kaczyński umrze to w końcu coś się zmieni.
@Błażej Kowalczyk @SebastianRycuWalczak :badge: No bo w ogólnym przypadku to może bardzo dużo zmienić. W takiej jawnie wodzowskiej partii, wódz może by jedynym ogniwem, które trzyma w kupie zwalczające się frakcje i jego utrata oznacza otwartą wojnę o władzę. Oczywiście ważne, kiedy to nastąpi. Bo jeśli niedługo, kiedy jeszcze autorytaryzm nie "domknie" wszystkich procesów , które mu gwarantują, że nie utraci władzy w sposób pokojowy, to należy myśleć o tym jako o pewnej (dodatkowej) szansie do wykorzystania.
No ale jak to się stanie dajmy na to za 10lat, w trakcie których #mafiapis doprowadzi Polskę do modelu zbliżonego np do Węgier, to może to być wydarzenie bez znaczenia. Bo już będziemy zbyt głęboko w czarnej dupie...
@miklo oczywiście że może dużo zmienić. Ale jeśli jedyna zmiana na jaką możesz liczyć to naturalny koniec, to kiepsko
Podświadomie wielu mu życzy tylko sie nie przyznaje