Nobel. Felieton Fryderyka Zolla (435)
Tegoroczną Pokojową Nagrodę Nobla wręczono ukraińskiemu Centrum Praw Obywatelskich, rosyjskiemu stowarzyszeniu Memoriał i działaczowi białoruskiej opozycji Alesiowi Bialackiemu. Norweski Komitet Noblowski słusznie docenił bohaterstwo ludzi, którzy pochodzą z krajów w stanie wojny, sprzeciwiają się naruszaniu praw człowieka i dokumentują zbrodnie.
Nagroda dla organizacji ukraińskiej to wyraźne uhonorowanie całej cierpiącej Ukrainy. Ukraińcy bronią Europy i świata przed imperialnym szaleństwem ludzi, którzy po złupieniu swoich poszukują nowych terenów łownych. Jednak mimo nieba przykrytego rakietami, mimo bezmiaru cierpienia, śmierci, zniszczeń, głodu, zimna łatwiej jest bronić praw człowieka w Ukrainie, kraju demokratycznym i szanującym wolność. Dobrze więc się stało, że obok Ukraińców nagrodę otrzymali Rosjanie oraz Białorusin (zastępowany w Oslo – jak niegdyś Lech Wałęsa – przez żonę, która zapewne również mogłaby to wyróżnienie otrzymać).
Ukraińcy muszą jednak uważać, by wojna nie zniszczyła w nich tego, o co walczą. Ważnym zadaniem w procesie odbudowy Ukrainy będzie zapewnienie wolności uniwersytetom. Projekt, który właśnie przechodzi przez Radę Najwyższą (ukraiński parlament), ma zakazać jakiegokolwiek korzystania ze źródeł rosyjskojęzycznych w pracy naukowej. Można zrozumieć powód tego zakazu. Rosja wszelkimi środkami szerzy propagandę antyukraińską, a jej zadeklarowanym celem jest zniszczenie narodu i języka ukraińskiego. To oczywiste, że polityka Ukrainy, w tym traktowanie języka i kultury Rosjan, nie powinna być oceniana z punktu widzenia bezpiecznych państw Zachodu. Niemniej nic nie zwalnia z przestrzegania podstawowych zasad, które zapewniły Zachodowi sukces. Jedną z nich jest właśnie wolność badań naukowych. Zakaz sięgania po źródła rosyjskojęzyczne – nie tylko rosyjskie – nie daje się pogodzić z istotą uniwersytetu i zagraża egzystencjalnym interesom Ukrainy. Dla bezpieczeństwa kraju naukowcy ukraińscy, podobnie jak niegdyś sowietolodzy amerykańscy, muszą mieć swobodę zajmowania się Rosją, jej polityką, nauką i prawem, a to wymaga krytycznego wykorzystania źródeł.
W Ukrainie uniwersytet potrzebuje zasadniczej reformy, tak aby mógł sprzyjać rozwojowi nauki i wykuwaniu się ukraińskich elit. Droga do tego celu nie prowadzi przez zakazy. Nagroda Nobla dla ukraińskiej organizacji jest wielkim zaszczytem, ale i ostrzeżeniem. Ochrona praw człowieka oznacza ochronę wartości, których większość nie lubi i które odrzuca. Czeka tu Ukrainę poważny sprawdzian. Nagroda dla Memoriału i dla Alesia Bialackiego ma w tym kontekście szczególne znaczenie. Obrona praw człowieka w Rosji wymaga wielkiego bohaterstwa. Bardzo trudno jest sprzeciwiać się wszechogarniającemu złu i państwu totalitarnemu. Są w Rosji tacy bohaterowie. Ludzie Memoriału, podobnie jak niegdyś członkowie Białej Róży w Niemczech, ratują resztki człowieczeństwa w swoim kraju. Osadzony w więzieniu Aleś Bialacki natomiast symbolizuje sprzeciw milionów Białorusinów: kolejarzy blokujących moskiewskie transporty, manifestantów walczących o wolną, demokratyczną Białoruś, emigrantów zmuszonych do opuszczenia ojczyzny.
Tegoroczna Nagroda Nobla pokazuje, że lepszy świat jest możliwy, że nawet w tragicznych okolicznościach nie giną człowieczeństwo, odwaga, szlachetność, solidarność, umiłowanie prawdy. Wręczono Nobla, który daje nadzieję. Daje nam nadzieję na jutro.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
#FryderykZoll #PrawaCzłowieka #Ukraina
Grudniowy czas, piękny czas. Felieton Joanny Hańderek (99)
„Zniszczymy tych ludzi” – piękna zapowiedź zimowych świąt i politycznych spotkań. Pierwszy Prezes w akcji, jakże ciepłej, kolędowej, pełnej radości życia. Grudniowy to czas, czas wspomnień, które dopadają człowieka wraz ze śniegiem i mrozem. Tylko czołgów na ulicach brak, ale spokojnie, Pierwszy Prezes jest w grudniowym nastroju i może nam jeszcze sprawić niejedną niespodziankę.
No i zaczął się nam grudniowy czas, piękny czas. Choinki już przystrojone, udekorowane ulice. Jest w tym logika znana ze starożytności: lud chce chleba i igrzysk, więc je dostaje. Wiadomo, lampeczki, choineczki – taka tradycja, taki obowiązek, a że instytucje kultury nie mają czym płacić za prąd i od połowy grudnia nie pracują lub pracują na pół gwizdka, to trudno. Bez choinek naród się oburzy, a dzieciaki na zajęciach w domu kultury siedzieć nie muszą, niech pobiegają po galerii handlowej za Mikołajem i aniołami sprzedającymi opłatki. Ot, świąteczny czas.
W grudniu wszystkim jakoś tak milej i cieplej na sercu. Prezes Narodu też promienieje miłością do ludzkości, zwłaszcza tej, która mu klaszcze, w ukłonach i lansadach po miastach go wozi i wpatruje się w jego oblicze z nabożnym szacunkiem. A że nasz prezes to wieki mąż miłosierdzia i stanu, w Chojnicach jego wizytę zabezpieczało jedynie 400 milicjantów – o przepraszam, policjantów, stare przyzwyczajenia się odzywają, wracają wspomnienia. A może w ramach miłości do narodu nasz prezes ukochany raczy wprowadzić nam stan wojenny? Obiecywał, że „się zrobi porządek”, no to pewnie się zrobi. Grudzień to miesiąc porządkowania polskich spraw, taką mamy miłą tradycję, a sama będąc dzieckiem dawnych czasów, już czekam na armatki wodne i gaz łzawiący. Rosjanie na innej wojnie zaangażowani, może więc bracia Węgrzy nam pomogą? Albo poradzimy sobie sami, bo nasi prawdziwi patrioci już wzmocnieni przez państwowe dotacje?
„Zniszczymy tych ludzi”, „musimy się bronić”, „Polska będzie silnym państwem”. To dobrze znana retoryka. Tak samo pokrzykiwał i wciąż pokrzykuje Trump na różnych wiecach. Tak samo napina się Orban. Te same słowa o zagrożeniu z zewnątrz, o konieczności obrony narodu i walki o wielkość państwa usłyszymy od każdego totalitarnego zamordysty. Mowa nienawiści się nie zmienia, odkąd demony nacjonalizmu opętały Europę, odkąd architekci Trzeciej Rzeszy wyznaczali cele władzy i zadania dla narodu. Stąd podziały, tropienie i wskazywanie złych – tych, którzy mają odejść, podporządkować się lub zgnić w więzieniu. „Oczyszczanie”, podobnie jak „robienie porządku”, to obietnica-marzenie każdego upojonego własnym ego i totalitaryzmem władcy.
Niektórzy filozofowie zakładali, że świat się zmienia, idzie naprzód i nic nie może się powtórzyć. Historia jest ponoć nauczycielką życia – takie mądrości kładzie dzieciom do głowy klasyczne wykształcenie. Widok Prezesa Narodu sunącego ze świtą przez Polskę może jednak nasunąć wątpliwości. Wspomnienia z dawnych lat wracają wraz z policją pacyfikującą czarne marsze, wraz ze szpalerami służb mundurowych strzegącymi prezesa. Grudzień to miesiąc szczególny, tyle że historia niczego nas nie uczy. Pośpiewamy kolędy, w telewizji rządowej pewnie ogłoszą, że Tusk, opozycja, Niemcy i komuniści zafundowali nam stan wojenny i teraz knują, jak obalić Pierwszego Prezesa, a potem zacznie się kolejny rok. Pytanie, jak tym razem będą nas oczyszczać.
„Osiem gwiazdek. Te słowo na «w», które było tak słyszane w pewnym momencie i ciągle jest słyszane. Otóż to jest właśnie tego rodzaju akcja: Polska nie może być silnym narodem, nie może mieć silnego państwa, bo to się nie podoba naszym sąsiadom. Otóż nie. Będziemy mieli silne państwo! I zniszczymy tych ludzi”. Pierwszy Prezes ma urok i płynność przemawiania Gomułki. Towarzysz Wiesław, gdy się wyrwał i mówił od serca, a nie z kartki, od razu wchodził na poziom dzisiejszych memów. Historia niby się nie powtarza, ale jeśli wsłuchać się w słowa Jarosława Kaczyńskiego, robi się jakoś dziwnie i strasznie. Jakby to już było, jakby Gomułką brzmiało, jakby trąciło Bareją. Niby mamy inny czas, ponoć ciągle panuje u nas demokracja, ale znowu są jacyś ONI, jest WRÓG, ZŁO, jest walka. Przede wszystkim jest stara, dobra nienawiść. Pierwszy Prezes tak naprawdę żyje nienawiścią i karmi nią swoich wyznawców. To szczera, mocna nienawiść do wszystkiego, co inne, obce, zachodnie, niepolskie, nieksenofobiczne, nie-PiS-owskie.
Pięknie jest. Nie mamy węgla, kryzys energetyczny w Polsce trwa, inflacja wzbija się pod niebo jak dumny polski orzeł, a PiS urządza nam zimowe zawody. Prezes chce walczyć i „wziąć się za to”. Uważajmy zatem, drogie „to”. Prezes jest w grudniowym nastroju.
Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
#JoannaHańderek
Zaniknięcie. Felieton Fryderyka Zolla (434)
Teza, zgodnie z którą Trybunał Konstytucyjny zaniknął, nie jest nowa. Stawiano ją również na tych łamach. Podstawą jest tu pogląd, że ze względu na wadliwe obsadzenie instytucji, sprzeczne z prawem powołanie jej prezes, manipulację składami sędziowskimi, orzeczenia poza kompetencjami realizujące różne zamówienia polityczne, powiązania z politykami (typu „odkrycie towarzyskie”) itp., istniejący formalnie organ utracił cechy wymagane przez Konstytucję od Trybunału Konstytucyjnego i stał się atrapą wydającą niby-orzeczenia pozbawione skutków prawnych.
Stąd coraz bardziej nieprawdopodobne wygibasy skupionych wokół Julii Przyłębskiej osób, na przykład stwierdzenie sprzeczności między Konstytucją a traktatami unijnymi czy Europejską Konwencją Praw Człowieka, w normalnych warunkach szokujące dla środowisk prawniczych, a dzisiaj obserwowane już bez szczególnych emocji.
Fakt zanikania Trybunału Konstytucyjnego został stwierdzony przez Trybunał Praw Człowieka, zdaniem którego udział sędziego dublera pozbawia obywatela prawa do sądu. W najbardziej kompleksowy sposób ujął teraz tę kwestię Naczelny Sąd Administracyjny, wskazując, że TK nie jest praktycznie zdolny do wydania orzeczenia zgodnego z prawem i NSA w rozpatrywanej sprawie nie powinien na takie orzeczenie czekać.
Po spodziewanym przejęciu władzy przez opozycję klub Przyłębskiej może być zasadniczym zagrożeniem dla demokratycznego państwa prawa, torpedując próby przywrócenia praworządności. Prezydent lub parlamentarzyści będą kierować do niego wnioski, a choć Trybunał legalnie orzekać już w zasadzie nie może, nadal ma ogromny potencjał kreowania chaosu prawnego i blokowania ewentualnych dróg wyjścia z kryzysu, na przykład stworzenia organu dyscyplinarnego obsadzonego przez sędziów w stanie spoczynku. Co gorsze, sama koncepcja zaniku Trybunału jest problematyczna, bo brakuje organu, który ów zanik mógłby stwierdzić nie tylko w danej sprawie, ale powszechnie i definitywnie.
Istnienie klubu Przyłębskiej jest też najpotężniejszym argumentem za wspólną listą wyborczą partii opozycyjnych. Tylko ona daje szansę na zdobycie większości konstytucyjnej. Brak takiej większości zapewne uniemożliwi wyjście z prawnego bałaganu, wzajemnego nieuznawania się organów państwa, niewykonywania orzeczeń. W tej sytuacji nowy rząd będzie pozbawiony instrumentów efektywnego działania. Dlatego argumenty o dwóch blokach opozycyjnych, uzasadnione w normalnych czasach, bledną wobec konieczności poradzenia sobie z obstrukcją naprawy państwa przez klub Przyłębskiej. Politycy opozycji, weźcie to, proszę, pod uwagę!
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
#FryderykZoll
Nacjonalizm zabija! Demonstracja przeciw nienawiści
Krzynisko lubi to.
Wiara czyni zło
Zabory
Pierwsza kadencja PiS to pierwszy zabór Polski, teraz jest drugi, a po trzecim znów nie będzie Polski i mogę się o złote góry zakładać.😢
Mali ludzie
Prawi
Osiem gwiazdek
Naród niezbyt bystry i dał się okraść, teraz wszyscy będą dziady.
Obsesja Kaczyńskiego na punkcie Niemiec, podejmowane przez tego antypolskiego polityka próby rozbicia NATO i UE oraz zaprzepaszczenia procesu pojednania rozpoczętego listem polskich biskupów z 1965 roku, budzą coraz większe obrzydzenie.
Żeby to było poważne, powinny to być wojska amerykańskie. Nie życzyłbym sobie wojsk niemieckich na polskim terytorium. Przynajmniej siedem pokoleń musi minąć, zanim to będzie dopuszczalne.Jeśli chodzi o samego prezesa, nie ma się czemu dziwić. Jest to człowiek zakompleksiony, bez pojęcia o Niemczech, który karmi się podobną ignorancją swoich słuchaczy. Fascynująca jest natomiast postawa tych PiS-owskich doradców, którzy Niemców znają, rozumieją, jak rozwinięta jest ich demokracja, i zdają sobie doskonale sprawę, że UE nie stanowi instrumentu władzy Niemiec, ale mechanizm równoważący asymetrię mocy wśród państw unijnych. Ich milczenie wobec bredni Kaczyńskiego jest po prostu niemoralne.
(J.Kaczyński o wojskach NATO w Polsce)
Obraźliwe wypowiedzi prezesa nie dotyczą jakichś abstrakcyjnych bytów, ale konkretnych ludzi. Dotyczą mojego przyjaciela Hansa, zawsze gotowego do pomocy polskim i ukraińskim uczonym, gorącego zwolennika ich włączania do europejskich sieci naukowych. Dotyczą Christiana, wybitnego Europejczyka, który wyobrażał sobie Francję, Niemcy i Polskę jako konie pociągowe UE. Dotyczą Larsa, który tuż po wybuchu wojny kupił za kilka tysięcy euro dron dla Ukrainy, a potem wraz z innymi założył stowarzyszenie Kraków – Osnabrück – Tarnopol, niosące Ukraińcom pomoc humanitarną. Dotyczą Roberta, lekarza organizującego wsparcie medyczne dla Ukrainy. Prezes PiS-u obraża moich asystentów Patryka, Ninę, Konrada, Christinę, a robi to tylko dlatego, że są Niemcami. Nie ma pojęcia o ich życiu, poglądach, otwartości na Polskę.
Człowiek, który z jakiegokolwiek powodu, także z chęci utrzymania władzy, poniża innych, zasługuje na pogardę. Tak jak właśnie Jarosław Kaczyński.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Krzynisko lubi to.
W dzisiejszym moim felietonie o tym, że nic a nic nie rozumiemy z mądrych propozycji naszego ukochanego przywódcy. Człowiek wolności, Wielki Prezes Narodu, chce nam dać wolność wyboru. Bo jaką wolność dzisiaj mamy? Możemy bezładnie i bezmyślnie skakać po kanałach. A tu będzie jeden pilot, pięć przycisków i jedna narodowa milicja, to znaczy telewizja. Świadomie naciśniemy numer 1 i będzie numer 1: uśmiechnięta twarz Prezesa. Wszak Polska jest najważniejsza!
Numer jeden to numer jeden. Wie to każdy. Skąd więc to zdziwienie? A poza tym tu jest Polska, prawda? Po co to oburzenie i nerwy?
Wszystko zaczęło się od Mikołaja Reja: Polacy nie gęsi, swój język mają. Potem Tadeusz Rejtan pokazał, jak się walczy w słusznej sprawie. A teraz my, totalna opozycja, podnosimy jakieś dziwne larum, marudzimy, krzyczymy, burdy wszczynamy. Złe to, oj, złe z naszej strony. Widać, że nic nie rozumiemy. Numer jeden – piękna, smukła jedynka na pilocie – należy się tylko jednej słusznej stacji: polskiej stacji, stacji narodowej, co panieńskim rumieńcem i dzięcieliną pała.
Zła, totalna opozycja, nie rozumie, wiedzy nie ma. Przecież nasz kraj zawsze musi być na pierwszym miejscu, a nie jakieś tam TVN-y, Polsaty czy – strach pomyśleć! – BBC-y z całą tą niepolską zgrają. Nie po to Kaczyński walczył za Polskę już pod Grunwaldem i pod Wiedniem, żeby teraz na pilocie nie było polskiej stacji w polskim kraju. Nie po to polska Wanda się topiła w polskiej Wiśle, by pilot nam się teraz germanił czy amerykanizował.
Jeśli ktoś jeszcze nie rozumie, o co chodzi, proszę szybciutko włączyć tę naszą narodową skarbnicę wiedzy. Tam można od razu dowiedzieć się wszystkiego. Otóż w Polsce dobrze się dzieje. Wprawdzie Tusk nie załatwił nam węgla na czas, ale mamy moc, mamy siłę, będziemy się grzać słowami prezesa i orędziem prezydenta. W TVP wszystko jest, jak trzeba. Jest miło, ładnie, poprawnie, jest klarownie, bez zbędnych pytań, niepotrzebnego powątpiewania, dopytywania. Tam ludzie są promienni, wiedzą, co myśleć i co robić, jak siedzieć, jak mówić.
I czy nie to właśnie nam Prezes Narodu obiecywał? Miała tu być Irlandia, więc gnamy do XIX wieku, kiedy Irlandczycy głodowali i ubożeli w katastrofalnym tempie. Na szczęście jest u nas Glapiński, który każdym słowem podnosi wartość absurdu. Miały tu być Węgry, więc zapewniono nam upartyjnione sądownictwo, media i władzę czule spoglądającą na Kreml. Wielki Prezes Narodu wprawdzie nie może otwarcie popierać Putina po tym, jak Polki i Polacy masowo ruszyli pomagać uchodźczyniom i uchodźcom z Ukrainy, ale już szaleństwem Macierewicza udało się zablokować uchwałę uznającą Rosję za państwo terrorystyczne i zbrodnicze. Oczywiście, że PiS nie może się posunąć do takich deklaracji, przecież Rosja Putina jest mu tak samo bliska, jak Węgry Orbana czy Francja Le Pen i trochę Włochy Giorgii Meloni (choć ta w swoim exposé zapowiedziała poparcie dla Ukrainy i przeciwstawienie się polityce Rosji).
Jak wiemy, Prezes Narodu jest człowiekiem wolności. Zawsze cenił sobie szczerą, otwartą dyskusję, jeździ więc teraz niestrudzenie po Polsce i rozmawia z prostym ludem. My zła opozycja tego jednak nie widzimy, nie rozumiemy, nie chcemy docenić. A przecież to piękny gest, a ile przy tym śmiechu i radości, wszak Prezes Narodu to taki miły, ciepły człowiek. Jakże się zdziwił biedaczek, kiedy zło znów go dopadło, tym razem wciskając się na miejsce spotkania w Legnicy. Na szczęście w TVP 1 wszystko dobrze się skończyło, wszystko zostało odpowiednio pokazane i zinterpretowane.
Tak sobie myślę, że my zła opozycja naprawdę nie mamy pojęcia, jak ważny jest ten numer 1 na pilocie. Przecież tu chodzi o świadomość nas, prostych ludzi. Kiedy tak sobie siądziemy przed telewizorkiem – bo internet nam wykasują (zresztą, po co nam te internety, tam tylko seks i koty, koty i seks, samo zepsucie) – no więc kiedy sobie siądziemy przed telewizorkiem, po co mamy się zastanawiać, namyślać, głowić? Proponuję pilota z pięcioma przyciskami i ani jednym więcej: TVP1, TVP2, Telewizja Rydzyk, Kanał Edukacji Narodowej (awans kuratorce oświaty Barbarze Nowak się należy), Kanał Tradycji i Polskiej Historii (oczywiście prowadzony przez Wojciecha Roszkowskiego). I wystarczy!
Wolność wyboru na tym polega, by wybierać mądrze. A jeśli naród wybierać nie potrafi, to się naród nauczy.
Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Krzynisko lubi to.
Krzynisko lubi to.
Dzisiaj w moim felietonie o wielkim patriotycznym geście pozbycia się jarzma nieniemieckiego i o tym, jak się nasza dzielność ma do węgla i do stali.
Niecnie pod nami kopie dołki kapitalizm,
Znowu perfidna myśl im w głowach się zalęgła,
Nie chcą kupować naszej walcowanej stali,
Jak na przekór zaniżyli ceny węgla.
(Andrzej Jarecki „Nil desperandum” – piosenka Jana Kobuszewskiego z Kabaretu Olgi Lipińskiej)
I co się zmieniło? Nic się nie zmieniło. Wielki wódz wie, że jak było w czasach jego młodości, potem młodości drugiej i trzeciej, tak i jest dzisiaj. Oto niecnie pod nami kopie dołki dziki Zachód ze swoją koncepcją wolności i praworządności, oto Unia Europejska żyć nam nie daje. Wielki wódz objeżdża Polskę i tłumaczy pracowicie, że nie pozwoli, by dzieci nam germanić jakimiś Patriotami czy innymi Idiotami, on to wszystko przejrzał, był wszak na dworcu w Wiedniu i mu się nie spodobało. Poza tym Niemiec, nasz wróg odwieczny, tylko czyha: najpierw nam sprawi wyrzutnie, a później to już nie wiadomo co. To znaczy wiadomo, wódz wielki, acz mały wie to doskonale – będzie nas Zachód laicyzował, genderował i lewicował. My dumny szczep piastowy mamy swoją walcowaną stal, węgiel, żarówki te normalne, nie jakieś tam wymyślne energooszczędne, mamy swój rozum, język i nie będziemy niczyimi wasalami.
I tak wstaliśmy z kolan, walnęliśmy głową o naszą wielkość, potęgę militarną – tak, nie bójmy się powiedzieć tego otwarcie, bo przecież nasi ułani malowane dzieci, nasza husaria, nasza wiktoria pod Wiedniem, a i jeszcze to my pokonaliśmy zakon krzyżacki. Niech więc się już Niemcy tak nie niepokoją, nie martwią, my naprawdę nie potrzebujemy żadnych wyrzutni, żadnego systemu antylotnicznego, antybombowego, mamy Macierewicza, parówki i sami potrafimy się bronić. Do niczego nam ten Zachód cały, co to wygląda dziwnie i zachowuje się jeszcze dziwniej.
Nie to, co w wizji wielkiego małego wodza: Polska przykurzona, wywalcowana, węglowa, w której nic nie jest już nam potrzebne, bo wszystko mamy – jak za Kołodzieja Piasta albo przynajmniej jak za czasów młodości pana prezesa. Jeszcze tylko dziatwie dać mundurki z nadrukiem „PiS” i niebieskie krawaciki w barwach partii, założyć koła młodzieżowe im. Kaczyńskiego, kluby sportowe im. Jarosława Wielkiego i się wychowa, wyedukuje, tak żeby było, jak było, albo jeszcze lepiej.
Perfidna myśl im w głowach się zalęgła i podglądają, na ręce nam się gapią, nie pozwalają reformy dokonać wspaniałej. Ale po co nam to ich unijne prawo? Mamy własne! A nasze prawo, tak jak nasz węgiel, trwałe, dobre, proste. Rzetelnością Morawieckiego potwierdzone, mądrością Suskiego oświecone, zdolnością organizacyjną Sasina realizowane, sprawiedliwe i prawe jak sam minister sprawiedliwości i godności. Czego nam trzeba więcej? Co nam się tu pchają, kary naliczają? Perfidne są te zachodnie ludzie!
I znów mi w głowie taka perfidna myśl się zalęgła, że ja to już kiedyś oglądałam, już kiedyś to widziałam. Takie zabawy dzieciaka w kolejkach, machlojki, kombinacje, węgiel kupowany za mięso, mięso kupowane za wódkę. Swojsko, przaśnie, poza XXI wiekiem, poza współczesnością, globalizacją, poza konkurencją świata. Spokojnie, cicho, bezpiecznie. Kaczyński mebluje nam Polskę poza światem, gdzieś w kosmosie własnej głowy, całkiem zagubionej w innej galaktyce. Co gorsza, ma swój twardy elektorat i ludzi, który wierzą, że jeśli za wodzem będą poszczekiwać na Unię Europejską, to dobrze, że jeśli się odwrócą od naszych sojuszników i sąsiadów, to jeszcze lepiej. Radosny sen Putina. Czarny sen ekologii.
Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Poseł Suski, symbol i miara intelektualnej jakości PiS-u, wkracza na arenę międzynarodową.
Dumnie wyjaśnia, dlaczego Polska nie przyjmie systemów Patriot od Niemiec, kraju znanego prezesowi PiS-u z lektur szkolnych takich jak „Placówka” oraz filmów typu „Stawka większa niż życie”. Poseł Suski film zapewne oglądał, książki raczej nie czytał, ale prezes PiS-u mógł mu o niej opowiedzieć, a przynajmniej wskazać wnioski płynące z tego dzieła dla współczesnej polityki międzynarodowej. Wiedza ta czyni Suskiego PiS-owskim ekspertem od spraw niemieckich. Pozwala mu dostrzec wraże intencje Niemców, w jego ocenie – a zatem w ocenie prezesa, bo obaj korzystają z tego samego centralnego ośrodka nerwowego – popierających skrycie Rosjan. Dlatego Polska z dumą pozostanie wobec ataków tychże Rosjan bezbronna.
Meandry polityki międzynarodowej PiS-u kierowanej przez mędrców o tej jakości myśli nie wzbudzają ani trochę śmiechu. Niemcy chciały w ramach współpracy sojuszniczej z bliską im natowską i unijną Polską wzmocnić naszą obronę rakietową, praktycznie nieistniejącą na poziomie średniego i dalekiego zasięgu. Pomoc została bezmyślnie odrzucona. Zgodnie z PiS-owską logiką, jeśli Rosja bezpośrednio napadnie na Polskę, Kaczyński ustami posła Suskiego wzgardliwie odrzuci wsparcie ze strony Niemiec. Ciąg dalszy jest oczywisty: Polska zostanie sama. Jakie to szczęście, że pomiędzy głównym terytorium Rosji a Polską mieszka dzielny naród mający mądrych przywódców. Gdyby bowiem to zewnętrznie zasilanemu intelektualnie Suskiemu przyszło się zmierzyć z Moskwą, nie zdążylibyśmy nawet mrugnąć okiem. A wszystko przez te Niemcy…
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Wiceminister finansów Artur Soboń stwierdził w wywiadzie, że prezes Kaczyński, jako ten, który procesy społeczne postrzega szerzej, zna się lepiej na ekonomii niż minister finansów Magdalena Rzeczkowska.
Nie sposób nie uwierzyć wiceministrowi Soboniowi. A skoro już mu uwierzymy, to musimy zacząć się bać. Ministra Rzeczkowska została przecież w ten sposób oceniona przez swojego podwładnego jako absolutna ignorantka ekonomiczna: oto nawet osoba, która nie ma o ekonomii najmniejszego pojęcia, jest podobno bardziej od Rzeczkowskiej kompetentna w tym zakresie. Pani Rzeczkowska ma zatem tylko trzy wyjścia: wytoczyć swojemu wiceministrowi sprawę o pomówienie, odejść z ministerstwa lub natychmiast wyrzucić wiceministra, w przeciwnym bowiem razie potwierdzi wyrażoną przez Sobonia ocenę. Rzeczywistość stanie się wtedy bardziej zrozumiała, znikną też wątpliwości co do sprawców nadchodzącej katastrofy gospodarczej.
Tak to sobie pod kierownictwem geniusza ekonomii i jego mniej kompetentnych pomocników dążymy do gospodarczej tragedii. Strach się bać.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Lepiej. Felieton Fryderyka Zolla (431)
Wiceminister finansów Artur Soboń stwierdził w wywiadzie, że prezes Kaczyński, jako ten, który procesy społeczne postrzega szerzej, zna się lepiej na ekonomii niż minister finansów Magdalena Rzeczkowska.Komitet Obrony Demokracji • małopolskie
Przed nami 16 dni akcji przeciwko przemocy ze względu na płeć – dni smutnych, bo wciąż nam potrzebnych, dni przerażających, bo gwałt nadal jest bronią wymierzoną w kobiety, w społeczeństwo, a przemoc domowa jest bagatelizowana lub niedostrzegana.
To tylko szesnaście dni. Zaczynają się 25 listopada, w Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet, a kończą 10 grudnia, w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka.
W XXI wieku wciąż musimy powtarzać, że przemoc jest złem, że wojna jest zniszczeniem, gwałt śmiercią zadawaną na raty. W 2022 roku wciąż musimy walczyć, by kobiety miały zagwarantowane podstawowe prawa. W XXI wieku wciąż nie uczy się dziewczynek i chłopców, czym jest przemoc. W szkołach brakuje edukacji na temat przemocy psychicznej, fizycznej czy ekonomicznej. W 2022 roku wciąż obowiązuje w Polsce prawo, które pozwala gwałcicielowi na bezkarność, bo kobieta „nie krzyczała zbyt głośno”, „była przecież pijana”, „sama się prosiła”, „po co z nim poszła na imprezę/ do domu”. Wciąż to ona jest „winna” tego, że ją zaatakowano, zniewolono, zgwałcono. To kobieta wciąż „prowokuje”, jest „źle” ubrana. W XXI wieku przemoc domowa nadal jest skrywana, niezrozumiana, wypierana, a wiele kobiet doświadczających przemocy, które odważą się opowiedzieć o swoim piekle, może usłyszeć: „Nie przesadzaj, to taki dobry mąż”, „Jak sobie bez niego poradzisz?”, „Dlaczego chcesz odebrać dzieciom ojca?”.
Weronika Buszta ma 25 lat i została zgwałcona. Zgwałcono ją tylko dlatego, że jest kobietą. To cała jej wina i cała jej kara: jest kobietą. Jest też niezwykle odważną osobą. Pokazała twarz. Na plakacie antyprzemocowym pozuje nago, a na jej piersi czerwoną farbą wypisano okrutne słowa: „zostałam zgwałcona”. To niezwykła, dzielna, mądra kobieta, która znalazła w sobie siłę, by mówić o gwałcie i upomnieć się o miliony kobiet gwałconych na całym świecie. „To jest moje ciało, możesz je podziwiać, ale nie możesz go dotknąć bez mojej zgody”. To jestem ja, jestem osobą, podmiotem, jestem człowiekiem – proste słowa, prosta prawda, która wciąż nie jest faktem dla niezliczonych kobiet.
Adwokatka Danuta Wawrowska, posłanka Anita Kucharska-Dziedzic i aktywistka Joanna Piotrowska 8 marca 2021 złożyły projekt ustawy zmieniającej definicję gwałtu. „Tylko «tak» oznacza zgodę”. Tylko „tak”. Kobieta nie może wiecznie uciekać, krzyczeć, walczyć, być jak zaszczuta istota pilnująca każdego swojego kroku. Wieczorny spacer, bieg po parku, wyjście na imprezę, do kina czy na koncert nie mogą być winą zasługującą na przemoc i gwałt. Kobieta nie może nieustannie czuwać, zastanawiać się nad swoim ubiorem, każdym gestem i słowem, nad bezpieczną drogą do domu. Kobieta jest obywatelką, kobieta jest człowiekiem – ma prawo, by być bezpieczna, szanowana, nieuprzedmiotowiona. Kobieta ma prawo do bycia sobą.
Kampania 16 dni akcji przeciwko przemocy wzywa nas jak co roku, byśmy wreszcie wprowadzili normalność, stając po stronie kobiet. Zrozumienie zamiast podejrzliwości, gdy dowiadujemy się o doświadczonej przemocy, wsparcie zamiast przepytywania i dociekania, co zgwałcona kobieta zrobiła „złego”, solidarność zamiast drwiny, jasno działające prawo – to jest nam dzisiaj potrzebne. Nie będziemy żyli w normalnym kraju, w normalnym świecie, jeżeli kobietę wciąż się dyskryminuje, uprzedmiotowia i gwałci za samą jej płeć, za jej ciało. Ciało kobiety nie jest polem walki, nie jest przestrzenią realizacji męskiego pożądania, nie jest projektem popkultury. Ciało kobiety jest jej ciałem. „TYLKO «TAK» OZNACZA ZGODĘ”, gwałt jest złem, przemoc jest naszą codzienną tragedią.
Dopóki będziemy potrzebowali 16 dni akcji przeciwko przemocy, mamy problem. Dopóki gwałciciel i przemocnik odchodzą wolni, mamy świat zaburzonych relacji. Dopóki kobieta nie może być sobą, nie mamy demokracji. Potrzebna jest nam normalność, w której każdy i każda z nas może żyć, nie bojąc się napaści za samo to, że jest, że żyje, że ma ciało.
#tylkotakoznaczazgodę
Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Zostaw swój telefon w formularzu i otrzymuj darmowe SMS o wszystkich wydarzeniach organizowanych przez KOD w Małopolsce.
Formularz znajdziesz tu: https://forms.office.com/r/U8S0m6pRzq
Nie przegap wydarzenia!
Zostaw swój telefon w formularzu i otrzymuj darmowe SMS o wszystkich wydarzeniach organizowanych przez KOD w Małopolsce. Formularz znajdziesz tu: https://forms.office.com/r/U8S0m6pRzqKomitet Obrony Demokracji • małopolskie
Link do pobrania pliku pdf
Dzisiaj w zachwycie nad kolejnym Świętem Niepodległości podsumowanie piątkowych obchodów. Najważniejsze, że oto już wiemy, kto w Polsce jest niebezpieczny, kto robi zadymy i kto nap*******a na policję: profesorowie, nauczycielki, lekarki i emerytki. Uwaga na ludzi z białymi różami: są wyjątkowo agresywni, sieją zamęt i deprawują. Bezwzględni obywatele RP nie przebierają w środkach!
Świętować niepodległość jest cudnie. Patriotyzm budzi się pośród falang, zaciśniętych pięści i skandowania haseł o polscedlapolaków. Przy okazji Święta Niepodległości można się również dowiedzieć, kto w naszym kraju jest niebezpieczny. W piątek jasno i wyraźnie ustanowiono hierarchię zbrodniczych knowań i zachowań. Znak rozpoznawczy: biała róża i baner „Stop nienawiści”.
Hucpa Obywateli RP przeciwko pokazowi polskości i siły: emerytka z różą zamachnęła się na dziarską, patriotyczną młodzież. Skandal! Na szczęście nasi dzielni wojacy w policyjnych mundurach dali stosowny odpór. Dzięki heroizmowi policji raz jeszcze przez Warszawę przetoczył się Marsz Niepodległości pod wodzą wielkich przywódców militarno-państwowych: jego prawości Ziobry i żołnierza wyklętego Macierewicza.
Niech każda Polka i każdy Polak wie, niech wbije sobie raz na zawsze do głowy, kto jest niebezpieczny, kto sieje zamęt, kto gasi ducha młodzieży. Widać to jasno, są na to dowody, zdjęcia, filmiki, poza tym policja się nie myli, organy ścigania Ziobry zawsze mają rację. W piątek więc aresztowano najgorszy element wywrotowy: profesora belwederskiego, wykładowczynię, lekarkę i emerytkę. Wszyscy byli uzbrojeni po zęby w białe róże. Stawiali też czynny opór. Tak, drodzy Państwo, nie bójmy się powiedzieć otwarcie: nauczycielka stała na chodniku, emerytka trzymała w ręce kwiaty, profesor belwederski, a fuj, też kłuł w oczy białą różą! Tak! Przemoc w biały dzień! Biedni policjanci musieli tę hołotę przenieść na własnych barkach najpierw do pojazdu, a potem na komisariat.
Protestom profesorsko-emeryckim mówimy: nie! Święto to święto, młodzież musi się wyszumieć. Dlatego oburza ta bezpardonowa prowokacja, ten akt przemocy i wandalizmu, no bo jak można tak stać z różą i sprzeciwiać się pochodowi prowadzonemu przez wodzów, i to dwóch wybitnych wodzów? W tym jedno dobre, że już wiemy, kto zamachnąć się chce na władzę, kto jest zły w naszym kraju, kto odpowiada za zniszczenia po marszu narodowców w Warszawie. Gdyby bowiem ich nie wk*****no, nie epatowano tymi białym różami, oburzonymi minami i bajaniem o Polsce dla wszystkich, praworządnej, demokratycznej, to by chłopcy przeszli spokojnie.
Narodowcy w Polsce w ogóle nie mają dobrego życia. A to kobiety na ulicach krzyczą, zamiast rodzić dzieci, a to uchodźcy złośliwie umierają na bagnach na granicy z Białorusią, a to ataki na Kościół się przeprowadza i buciki wiesza na parafialnym ogrodzeniu. Biedni więc silni chłopcy muszą się namachać, nakrzyczeć, nagryźć w swoich sumieniach. Na szczęście raz w roku mogą wyjść na ulice Warszawy i zamanifestować swoją miłość ojczyzny i miłość porządku bożego, polskiego, narodowego. A potem? Potem cały rok to samo – baby czegoś chcą, dzieci na religię nie chodzą, robić trzeba, nudno i smutno.
Świętować niepodległość jest cudnie. Krzyże, swastyki, flary, falangi. Jest moc, są okrzyki, są dotacje z rządu, więc można do upadłego. A że się śmiesznym wykształciuchom nie podoba, to już ich problem, najwyżej na komisariacie się ich przetrzyma, krzykliwe kobiety się spisze i da im do zrozumienia, kto tu rządzi. I cicho sza, nikomu ani słowa, że gdy Polska odzyskała niepodległość, kobiety wywalczyły sobie prawa wyborcze. O pierwszych posłankach, o rewolucjach społecznych niech sobie lewaki i inni KOD-erzy paskudni pyskują. 11 listopada należy do siły, do Polski potężnej, średniowiecznej i zaściankowej.
I może dobrze, że to tylko 11 listopada. Resztę roku niech przejmą ci z białymi różami.
Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Od samego rana odbieram od ukraińskich przyjaciół telefony, wiadomości i filmiki z życzeniami z okazji Święta Niepodległości. Są wzruszające, ale też uświadamiają, że my Polacy w ten dzień nie składamy sobie życzeń.
Przez Warszawę przeciągnie dzisiaj ryczący tłum, którego prowodyrzy raczej nie widzą miejsca Polski na Zachodzie, czyli tam, gdzie gwarantowana jest nasza suwerenność. Po Polsce pielgrzymuje prezes, chcąc skłócić nas z sojusznikami i przekreślić polską przyszłość. Wojna na Ukrainie pokazuje, że niezależność utrzymamy jedynie w solidarności i sojuszu z Zachodem, którego filarami są NATO i Unia Europejska. Kwestionowanie tej prawdy godzi w egzystencjalne interesy Polski. Próby zdobywania głosów przez napuszczanie jednych Polaków na drugich i przeciwstawianie jednych Europejczyków drugim niszczy spoistość naszej państwowej wspólnoty. Zdegenerowanie instytucji państwa: sądów, Trybunału Konstytucyjnego, Sejmu i służby cywilnej, a także osłabianie samorządu oznaczają destrukcję Polski od wewnątrz. W obecnej sytuacji jest szczególnie ważne, abyśmy byli zgodni co do podstawowych wartości, bez podziałów na coraz bardziej wrogie sobie grupy. Stan państwa jest zły i zagraża bezpieczeństwu Polski.
Chciałbym, abyśmy następnego 11 listopada świętowali wspólnie jako naród pogodzony ze sobą, który właśnie pożegnał w wyborach niszczycieli naszej państwowości. Życzę też jednak wszystkim tym, którzy będą obejmowali rządy, aby uniknęli pokusy rozliczeń i zemsty, a zaufali powolnym, ale sprawiedliwym mechanizmom państwa prawa. Obyśmy za rok mogli złożyć sobie życzenia i wspólnie obchodzić radosne Święto Niepodległości, święto naszej wspólnoty obywatelskiej – zarówno tych, którzy w Boga wierzą, i tych, którzy podstawowe ogólnoludzkie wartości czerpią z innych źródeł.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
Immunitety nas uwierają. Immunitet chroniący pijanego posła lub sędziego wydaje nam się rażącą niesprawiedliwością i nierównością wobec prawa. Zapominamy tylko, że w takich wypadkach system działa całkiem skutecznie i sprawca rzadko unika odpowiedzialności.
W wielu krajach nie ma immunitetów poselskich czy sędziowskich. W polskich warunkach jednak trzeba ich bronić. Immunitety są niezbędne w państwach, w których istnieje realne ryzyko nadużycia odpowiedzialności karnej przez władze dla zwalczania polityków lub sędziów niezależnych. Wyłączenie posłów czy senatorów opozycji, aby w kluczowym momencie pozbawić ich prawa głosowania, albo niszczenie sędziów byłyby bez immunitetu o wiele łatwiejsze. Dlatego Kaczyński, zmieniając Konstytucję, chce immunitet znieść.
Polska jest na tyle niestabilnym państwem o pokiereszowanych instytucjach, że zniesienie immunitetu wprost zagraża demokracji. Immunitety – trzeba to ludziom cierpliwie tłumaczyć – nie są wyrazem uprzywilejowania, ale gwarancją dla nas wszystkich, że parlamentarzystów czy sędziów nie da się łatwo zastraszyć ani spacyfikować. Dlatego immunitetów należy bronić i nie dać się wpuścić w kolejną zastawianą przez PiS pułapkę.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.
CZEŚĆ I CHWAŁA SUFRAŻYSTKOM – Protest na Skwerze Praw Kobiet
https://www.facebook.com/VidKOD/videos/913387719633408/
NASZA WALKA NADAL TRWA! Protest na Skwerze Praw Kobiet vis a vis siedziby PiS #Kraków 28 listopada 2022 Relacja: Krzysztof Nowak #VideoKOD | By Video-KOD | Facebook
3,6 tys. views, 183 likes, 50 loves, 35 comments, 68 shares, Facebook Watch Videos from Video-KOD: NASZA WALKA NADAL TRWA! Protest na Skwerze Praw Kobiet vis a vis siedziby PiS #Kraków 28 listopada...www.facebook.com
Jakub Urbanowiczudostępnił to.

Zapraszamy w środę, 7 grudnia, tradycyjnie o godzinie 20:00. Jako kanwę do dyskusji proponujemy książkę Tomasza Stawiszyńskiego „Reguły na czas chaosu”:
KRÓTKI PRZEWODNIK DLA TYCH, KTÓRZY CZUJĄ LĘK I NIEPEWNOŚĆ
Jak odnaleźć równowagę w czasach, gdy stabilność stała się towarem deficytowym? Gdzie szukać sensu, gdy zewsząd zalewają nas złe wiadomości? Jak myśleć racjonalnie w rozemocjonowanym świecie? Komu i czemu ufać, gdy w najlepsze trwa ogólnoświatowa wojna informacyjna, nadciąga kryzys ekonomiczny, a nasza planeta płonie?
Tomasz Stawiszyński, filozof i eseista, autor m.in. bestsellerowej „Ucieczki od bezradności”, w swojej nowej książce przypomina, że warunkiem sensownego, pożytecznego działania, jest rozumienie. Czerpiąc z literatury filozoficznej i tekstów kultury pokazuje, jak poddawać refleksji odruchy serca, nie dać się uwieść manipulacjom oraz kultywować konflikt w sobie, zamiast przenosić go na zewnątrz.
Ponieważ najlepsze, co możemy teraz zrobić dla świata i siebie samych, to wziąć głęboki oddech i spojrzeć na rzeczywistość świeżym okiem – z dystansem, ale też dużą dozą wrażliwości. (za portalem weblink.com).
KOD Małopolskie zaprasza Cię na zaplanowane spotkanie Zoom.
Temat: Klub książkowy – „Reguły na czas chaosu”
Czas: 7 gru 2022 08:00 PM
Dołącz do spotkania Zoom
https://us02web.zoom.us/j/84739339052?pwd=ZjRCWHZJRjBaTWFFSk02Y2t4V1hBQT09
Identyfikator spotkania: 847 3933 9052
Kod dostępu: 323045
ul. Meiselsa 18 (róg Meiselsa i Bożego Ciała) I piętro
Kraków

Drogie Koderki i drodzy Koderzy oraz wszyscy Sympatycy!
Po latach pandemii znów możemy (miejmy nadzieję!) spotkać się, żeby wspólnie świętować rocznicę powstania KOD w Małopolsce.
Zapraszamy do restauracji Hevre na ul. Beera Meiselsa 18 (I p.) 27 listopada 2022 r. od godz. 17:00.
Impreza jest organizowana wspólnymi siłami, będziemy więc wdzięczni za dorzucenie się do kosztów drobnego poczęstunku (stosowna puszka będzie przy wejściu do sali).
Nie przegap wydarzenia!
Nie przegap żadnego wydarzenia!
Zostaw swój telefon w formularzu i otrzymuj darmowe SMS o wszystkich wydarzeniach organizowanych przez KOD w Małopolsce.
Formularz znajdziesz tu: https://forms.office.com/r/U8S0m6pRzq
Rusza program „Solidarność Rodzin”
Solidarność Rodzin – program rozpoczyna działanie.
Program dotyczy rodzin polskich chcących pomóc rodzinom ukraińskim.
Po dwóch miesiącach przygotowań rusza program wsparcia dla Ukraińców: „Solidarność Rodzin”. Ma on polegać na pomocy konkretnym rodzinom ukraińskim pozostającym w Ukrainie – ofiarom wojny.
Po stronie polskiej organizatorem jest Stowarzyszenie Sieć Solidarności, natomiast naszym partnerem po stronie ukraińskiej jest Agencja Inicjatyw Miejskich z Czernichowa, która wyszukuje rodziny ukraińskie, otacza je opieką, pomaga sporządzić opis sytuacji rodzinnej. W tej chwili są już dostępne pierwsze adresy i opisy sytuacji życiowej ukraińskich rodzin — ofiar wojny z Regionu Czernichowskiego.
Organizatorzy szukają polskich rodzin, które zechciałyby wesprzeć konkretną rodzinę i objąć ją swoją pomocą. Byłoby dobrze, aby nie była to tylko jednorazowa akcja. Chętni proszeni są o zgłaszanie się na adresy zamieszczone poniżej; po przyjęciu zgłoszenia otrzymają dane o sytuacji rodziny i na początek prośbę o sporządzenie paczki i wysłanie pocztą polską lub ukraińską (Nowa Poszta, UKRPoszta, Meest). Można też w porozumieniu z organizatorami dostarczyć paczkę do magazynu w Krakowie. Po zgromadzeniu odpowiedniej ilości paczek będą one okresowo wysyłane transportem zaprzyjaźnionej organizacji „Solidarność bez granic”, która dostarczy je do Ukrainy. Tam odbierze je ukraiński partner i przekaże rodzinom, do których zostały wysłane. Rodziny ukraińskie potwierdzą otrzymanie paczek adresatom i tak nawiąże się kontakt pomiędzy rodzinami i możliwe będzie bardziej właściwe udzielanie pomocy.
Gdyby ktoś nie mógł sporządzić paczki, można przekazać pieniądze na konto programu podane poniżej, zaznaczając „Solidarność Rodzin” i wówczas zostanie przygotowana paczka w jego imieniu. Można także wspomagać program pracą woluntarną albo przekazać środki pieniężne lub inne dary dla rodzin ukraińskich – ofiar wojny.
Zgłoszenia do udziału w programie można kierować do każdego z członków Zespołu:
- Anna Kozłowska; tel. +48 604-102-360, e-mail: anko.kozlowska@interia.eu,
- Nataliya Bishko; e-mail: natalia.bishko@gmail.com,
- Krystyna Ryczaj-Marchewczyk; e-mail: krys.marche@karem.krakow.pl,
- Jacek i Elżbieta Niedźwiecki; e-mail: jacek.niedzwiecki@kfo.pl,
- Edward E. Nowak; e-mail: edno@edno.pl,
- Valeria Shtepa; e-mail: Vpleshnova@gmail.com
Stowarzyszenie „Sieć Solidarności” utworzyło subkonto dla programu pon.
SOLIDARNOŚĆ RODZIN/ СОЛІДАРНІСТЬ СІМЕЙ
BANK PKO SA: PL 66 1240 4719 1111 0010 5101 3852 dopisek SOLIDARNOŚĆ RODZIN
MiKlo:~/citizen4.eu$💙💛udostępnił to.
Jestem Grzegorz.
Co tu dużo pisać.
Przy okazji jestem na mastodonie, youtube.com/turekcom, facebooku i gdzie tam jeszcze chcecie.
Może jeszcze nie mam dobrej instancji peertube, ale może jakąś znajdę.
Pozdrawiam.
Radomir Darmiła lubi to.
2 użytkowników udostępniło to dalej
Na #android 'a polecam #fedilab - obsługuje również konta z kilku innych projektów
Julek B. lubi to.
MiKlo:~/citizen4.eu$💙💛udostępnił to.
Timothy Garton Ash: Strzeżmy się pełzającej normalizacji skrajnej prawicy. To będzie koniec demokracji
https://oko.press/ash-strzezmy-sie-pelzajacej-normalizacji-skrajnej-prawicy
#polityka #okopress
Timothy Garton Ash: Strzeżmy się pełzającej normalizacji skrajnej prawicy. To będzie koniec demokracji
Jedną z gorszych rzeczy, jaka może przydarzyć się demokracji, jest normalizacja niedopuszczalnych zachowań poltycznych – jak te skrajnej prawicyoko.press
2 ludzi lubi to
MBudostępnił to.
@admin@soc.lewactwo.pl
Mikołaj Sitarz lubi to.
Grzegorz Wapińskiudostępnił to.
KOD MAŁOPOLSKIE