Przejdź do głównej zawartości




Lip 23
Obywatelskie Lato – Kraków
Niedz 11:00 AM - 3:00 PM Parku Lotników (przy stawach, od strony Al. Pokoju). 31-564 Kraków
KOD MAŁOPOLSKIE


Polityka nas nie dotyczy? A opieka zdrowotna? Dostęp do lekarza? A jakość szkół? A transport publiczny? A wycinki lasów? Betonowanie rzek?
O tym, co możemy zrobić jako obywatelki i obywatele, żeby nasz kraj był lepszy do życia będziemy rozmawiać w kolejne letnie niedziele w Parku Lotników (przy stawach, od strony Al. Pokoju).
PS Mamy koce, można też ze swoimi

Lokalizacja: 50,066794, 19,995887
Plus Code: 3X8W+R6 Kraków

Organizator: KOD Małopolskie

Mapa Google

3 użytkowników udostępniło to dalej



Nadgorliwość. Felieton Adama Jaśkowa (132)


Wszystkie systemy niedemokratyczne – od miękkich po hiperfaszystowskie – wymagają wykonywania poleceń, próśb, które są sugestiami, i sugestii, które brzmią jak rozkazy.

2 użytkowników udostępniło to dalej



Lip 25
Tour de Konstytucja w Oświęcimiu
Wt 4:00 PM - 7:00 PM Rynek Główny, 32-600 Oświęcim
KOD MAŁOPOLSKIE


We wtorek, 25 lipca 2023 w Oświęcimiu na Rynku odbędzie się przystanek III edycji Tour de Konstytucja.

Zapraszamy wszystkich chętnych!

Organizatorzy:
• Fundacja Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych
• KOD Małopolskie

Google Map

KOD Małopolskieudostępnił to.



Stróż prawa i Marika. Felieton Joanny Hańderek (114)


W moim dzisiejszym felietonie o wydarzeniu kuriozalnym, ale i symptomatycznym. Oto szczucie na środowiska LGBTQ+ zostało rozpoczęte na nowo działaniem ministra sprawiedliwości. Ułaskawienie agresorki i wyrozumiałość wobec ataku na drugiego człowieka zaprezentowane przez Ziobrę oznaczają jedno: nieważne, czy prawo zostało złamane, ważne, kto działał i wobec kogo. I tak fala nienawiści nam powraca.


To już pewne: mamy jedynego sprawiedliwego w Polsce. Jest nim oczywiście minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie. Po ostatnich wydarzeniach i wojnie, jaką wydał deprawacji jego wysokość generalny, wdzięczny lud powinien się domagać, by tytuł i funkcja przysługiwały wysokości dożywotnio. Bez takiego prokuratora, bez takiego szeryfa w pełni oddanego sprawie nie ma i być nie może sprawiedliwości.

Jego wysokość generalny od samego początku ma tendencję do bycia szeryfem, ostatnim sprawiedliwym, który w samo południe samotnie wyznacza, co jest, a co nie jest słuszne. Dzisiaj już wiadomo, że słuszne i sprawiedliwe jest to, że kobiety protestujące na ulicach w obronie swoich praw są traktowane jak przestępczynie. Dzisiaj już jest pewne i sprawiedliwe, że osoby ze środowisk LGBTQ+ zasługują na poniżenie i wyśmianie, że na gejów, lesbijki czy osoby transpłciowe można napadać bez obawy. Wielki szeryf wschodu – dzikiego i dziwnie nam bliskiego – nie tylko akceptuje, ale wręcz afirmuje wrogość wobec każdego, kto nie jest mu bliźnim, lecz ideologią. Jego wysokość generalny wprawdzie na Jasnej Górze wyśpiewywał psalmy, a u księdza Rydzyka w pas się kłania i pada na kolana, ale opanował tylko jeden wymiar miłosierdzia: dla swoich. Innym biada.

I tak w łaskawości swej i czujności prokuratorskiej jego wysokość generalny, szeryf, co złe moce utrzymuje z dala od polskości, postanowił z okowów spisku, z męczarni zadawanych przez zdradziecką ideologię lewacką uratować niewiastę. Niczym Jaś Dratewka, niczym archanioł Michał, niczym rycerz okrągłego stołu ruszył na pomoc uciśnionej białogłowie, szykanowanej przez złowrogie siły. Niejaka Marika, dziewczyna kryształowa, doznała szoku. Oto jędza z tęczową torebką nie dała sobie tej torebki wyrwać. Co więcej, zamiast dać sobie wyrwać torebkę, zamiast dać się pobić, opluć, zwyzywać, ręce sobie połamać, bezczelnie stawiła opór. Dzielna Marika musiała przeżyć nie tylko upokorzenie, bo poszarpana i posiniaczona jędza, butnie dzierżąc tęczowe paskudztwo, zadzwoniła jeszcze na policję. I tu cały dramat. Prokuratura za podszeptem lewackiej propagandy, ulegając czarowi zachodniej zgnilizny i zepsucia, wystąpiła z wnioskiem do sądu, a sąd postanowił zamknąć Marikę na trzy lata. Skandal to nad skandale! Przeanalizowano dowody, siniaki, zadrapania, relacje świadków i skazano Marikę za napaść, usiłowanie kradzieży i naruszenie dóbr osobistych. I tak niewinna Marika trafiła za kraty. Na szczęście wielki stróż prawa, szeryf totalny, wystąpił w jej obronie.

Historia ta byłaby tragifarsą, gdyby nie mały szczegół. Zaatakowana przez Marikę dziewczyna była posiniaczona i przerażona. Marika nie działała sama, wspomagały ją trzy inne osoby, a przyczyną ataku była tęczowa torebka, dla Mariki stanowiąca dowód złowrogiej propagandy. Minister Ziobro, gdy został poinformowany o sprawie, w furii zawiesił prawomocny wyrok. Dla ministra Ziobry ofiarą jest Marika, a system jest zły, skoro staje po stronie osoby zaatakowanej. Dla ministra Ziobry osoby ze środowisk LGBT to nie ludzie, tylko ideologia, a wszyscy, którzy im sprzyjają, to wrogi element. W nacjonalistycznej, prawicowej mentalności ludzi PiS każdy, kto jest poza wyznawaną przez nich normą, jest nie tylko niebezpieczny, ale również niemoralny. Atak na osoby ze środowisk LGBT nie jest dla ministra Ziobry atakiem. Pobicie, wykręcanie rąk, usiłowanie kradzieży są dopuszczalne, o ile dotykają kogoś, kogo minister sprawiedliwości uznaje za innego, za „ideologię”, złego.

Zwolnienie Mariki z więzienia przez prokuratora generalnego jest znakiem dla nas wszystkich: oto prawa nie ma. Nie ma kodeksu karnego, nie ma konstytucji, jest polityczna stygmatyzacja, podział na naszych, którzy mogą wszystko i których nie wolno atakować, oraz innych, z którymi można zrobić wszystko. Na konferencji prasowej minister Ziobro odsłonił swoją strategię. Szydząc z mediów, odpowiedział tylko na jedno pytanie dziennikarza TVP1, po czym wyszedł, uznając zadawanie pytań przez dziennikarzy TVN24 za obrazę.

Zwolnienie Mariki to kolejny dowód, że Polska nie jest krajem prawa. Nie liczy się już to, jaki rodzaj przestępstwa popełniono, nie liczą się działania sądu. Liczy się, czy to nasz człowiek, czy myśli tak samo jak my, czy jest nam oddany. Marika przez swoje prawicowe zaangażowanie udowodniła, że jest swoja, przez nienawiść do ludzi ze środowisk LGBT pokazała, że jest w pełni zintegrowana z szaleństwem nacjonalistycznego, reżimowego, prawicowego myślenia i dominacji. Atakując osobę na paradzie równości, próbując wyrwać torebkę w kolorach tęczy, dała popis agresji, na który w społeczeństwie nie powinno być przyzwolenia, chyba że chcemy samosądów, pis-inkwizycji i samowolki.

Historia Mariki brzmiałaby surrealistycznie, gdyby nie to, że wydarzyła się tu i teraz. Biorąc pod uwagę fakt, że PiS cały czas szuka kozła ofiarnego, kogoś, kogo można by wskazać jako winnego zła, sytuacji nabiera przerażającego charakteru. Czeka nas zapewne kolejna kampania pod znakiem mowy nienawiści i uprzedzeń. Obawiam się, że o „ideologii LGBT” jeszcze nie raz usłyszymy.
Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Rzeczpospolita czajnikowa. Felieton Joanny Hańderek (114)


Polska obronność czajnikiem stoi. Elektrycznym, czystym, wydajnym i zabójczo niebezpiecznym. Spać po nocach możemy więc spokojnie, że nas tak ugotowano, a nasze państwo rozgotowane na miękko w rękach najwspanialszego wodza mknie ku swemu świetlistemu przeznaczeniu. O czajniku, przyszłości i niedogotowanych pomysłach za rządów PiS mój felieton.


Czajnik nasz powszedni, piękny, wspaniały, od kontaktu odłączany. W myśl ekologicznej zasady, że kto z czajnikiem wojuje, ten wygrywa z burzami, w naszym kraju rozwinięto całą doktrynę obronności. Zaczął już Antoni Macierewicz. Jako były minister obrony narodowej zafundował nam armię potężną i sprawną jak dojazd na dyskotekę Misiewicza czy niezakupione caracale. Grunt to efektywne działanie, więc w naszym kraju podczas parady wojska polskiego w stulecie odzyskania niepodległości maszerowała dumnie husaria. Jeśli w tym zdaniu coś Państwu nie pasuje, to powtórzę: maszerowała.

Obronność nasza memiczna została ostatnio wzmocniona rozporządzeniami czajnikowymi. A wszystko to w walce z globalnym ociepleniem. Tak! Nie potrzebujemy wielkich umów, planów międzynarodowych, polityki ani unijnej, ani światowej. Nasi władcy wspaniali już to wiedzą: wystarczy wyłączyć prąd policji, a wojsko niech zasuwa na piechotę ze skrzydłami na plecach. Zastępy anielskie otoczą nas szańcem i zło zgniłego Zachodu się nie przedostanie. Dumny my naród, szczep PiS-owy, obejdziemy się bez dotacji i współpracy z resztą świata. Telewizję państwową już mamy na poziomie Korei Północnej, więc najwyższa pora doszlusować do tego kraju również w dziedzinie ekologii i obronności.

Afera czajnikowa rozkręca się od kilku dni. Wypowiedzi komendanta, policjantów, dziennikarzy – nie będzie czajników, ale będą. Jak to rzeczniczka Komendy Głównej zgrabnie objaśniła, chodzi o to, że „mają, ale nie mają zdawać te czajniki”. W zasadzie po co czajniki policji? Niejaki Turecki dobrze by to podsumował: jak nie ma czajnika, to i kłopotu z kawą nie będzie, uzębienia na mieleniu kawy się nie straci. Podpowiedź dla młodzieży: w głębokim PRL woźny Turecki był postacią kultową/kabaretową. Można sobie wyguglować. A jeśli, droga młodzieży, nie chcesz się w przeszłości zamykać, spójrz, proszę, na memy na temat ostatnich wydarzeń. Tak było. BYŁO.

W sumie może powinnam podziękować naszym rządzącym za to, że tak sprawnie wszystko niszczą, deprawują każdą dziedzinę naszego życia. To taki powrót do dzieciństwa. W dawnych czasach, kiedy interesowały mnie zwierzęce pluszaki, a nie szóste wielkie wymieranie zwierząt, absurd gonił absurd. Partia była z narodem, naród z partią, a na przejazd Cyrankiewicza czy innego dygnitarza karnie tworzono alternatywną rzeczywistość: czyszczono elewacje na pokaz, pospiesznie budowano atrapy domów. Młodzieży kochanej, która się zastanawia, o co tutaj chodzi, polecam jako kurs błyskawiczny filmy Barei. Z tym jednym zastrzeżeniem, że aż tak wesoło nie było.

Na dobrą sprawę nie powinnam narzekać. Jeden „genialny” pomysł, żeby policjanci zdali czajniki, i w mediach raz jeszcze zagościł temat ekologii i naszego bezpieczeństwa. Temat niewygodny zwłaszcza dzisiaj, w politycznym szale kampanijnym, kiedy osoby mówiące otwarcie o klimacie traktowane są jak zło wcielone. Rolnik ma hodować mięso, a górnik węgiel wydobywać. Wspomnieć coś o tym, że to nie mięso, a czujące istoty i że zamiast dotować produkcję mięsa, można wspierać produkcję produktów roślinnych, oznacza katastrofę wyborczą. Od razu PiS-owcy specjalizujący się w czarnym jako białym będą straszyć rolników i konsumentów wizją spożywania robaków. A tu proszę, jeden czajnik i temat powrócił – wprawdzie jakoś tak dziwnie zeszmacony i obśmiany, ale jest. Dobre i to. Żyjemy w czasach, w których należy się cieszyć ochłapami. Tak samo jak w moim dzieciństwie. Łza w oku.

Jak się bliżej przyjrzeć sprawie, to nie jest tak źle. Przecież naczelnik mógł nakazać zdanie broni albo, jeszcze lepiej, ogłosić przetarg na najem komisariatów. Już raz policjanci wycinali konfetti. Czemu by więc w komisariatach nie miały powstać dyskoteki, bary, a może – dla zwiększenia obrotów i wspomożenia budżetu państwa – kluby nocne? Nie będzie nam wtedy w ogóle potrzebna policja, bo panowie wynajmujący te placówki sami się obronią, a obywatele i obywatelki najlepiej niech siedzą w domach. Bo jak się obywatel i obywatelka spotkają pod sądami albo na jakimś rynku czy gdzie indziej, to od razu coś wrzeszczą o konstytucji, o łamaniu prawa, o demokracji. A tutaj ot, rozwiązać policję, nie będzie problemu ani z prądem, ani z ludźmi na ulicy. Proste to i sprawiedliwe.
Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Niewdzięczność. Felieton Fryderyka Zolla (462)


Krążą informacje, jakoby Amerykanie i Brytyjczycy zarzucali prezydentowi Zełenskiemu niewdzięczność. Zaraz po szczycie NATO w Wilnie pojawiło się najpierw w moskalskiej propagandzie, a następnie – powielane bezmyślnie – na Zachodzie zdjęcie osamotnio…

KOD Małopolskieudostępnił to.



Lip 23
Tour de Konstytucja znów w Krakowie!
Niedz 4:00 PM - 6:00 PM Kraków, Rynek Główny
KOD MAŁOPOLSKIE


III edycja Tour de Konstytucja jest kontynuacją obywatelskiej działalności edukacyjno-informacyjnej prowadzonej od dwóch lat przez Fundację Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. Obecnie ma ona na celu przybliżanie istoty praworządności i zasad demokracji w świetle nadchodzących wyborów parlamentarnych oraz zaangażowania obywateli do szerokiego w nich udziału. W nadchodzących wyborach każdy obywatel Polski powinien być świadomy swoich praw wyborczych, a co za tym idzie, możliwości kontroli wyborów z jego udziałem. Chcemy, aby każdy z nas, bez względu na poglądy polityczne, mógł otrzymać szczegółowe i wyczerpujące odpowiedzi na pytania dotyczące mechanizmu wyborczego.

Google Map

2 użytkowników udostępniło to dalej



Lip 16
Debata opozycji nr 4: kultura i media
Niedz 5:30 PM - 7:00 PM Klub Pod Jaszczurami, Rynek Główny 8, 31-042 Kraków
KOD MAŁOPOLSKIE
Już po raz czwarty przedstawiciele wszystkich partii prodemokratycznych zasiądą do debaty. Tym razem dyskusja będzie toczyć się wokół zagadnień mediów i kultury.
Zapraszamy!



Organizatorzy:
Krakowski Klub Obywatelski
KOD Małopolskie

Google Map

KOD Małopolskieudostępnił to.



Lipiec jest trudnym miesiącem w stosunkach polsko-ukraińskich. Powraca pamięć Wołynia, która zderza się z ukraińską niepamięcią.

KOD Małopolskieudostępnił to.



W Polsce kobiet tak jakby nie było. Rządzący od lat prowadzą antykobiecą politykę, co widać po przemocy instytucjonalnej. W moim felietonie o kobietach i stanie zagrożenia, z jakim dzisiaj muszą w naszym kraju zmagać się kobiety.


Rafał P., były radny PiS, znęcał się nad swoją żoną. Sprawa w końcu trafiła do mediów, a potem do sądu, i kobieta mogła wreszcie uwolnić się od swojego kata. Droga do wolności nie była jednak łatwa: po latach psychicznych i fizycznych cierpień przesłuchania sądowe i sama rozprawa musiały dodatkowo odbić się na zdrowiu.

Michał A., syn posłanki PiS, znęcał się nad swoją byłą dziewczyną. Nagrał telefonem, jak katuje ją jego obecna dziewczyna. Na razie sprawę bada policja, a agresorzy mają zakaz zbliżania się do ofiary.

Na wyspie Kos zabito młodą dziewczynę. O Anastazji i dramacie jej rodziny można przeczytać na różnych portalach i w rozmaitych gazetach. Internauci już rozstrzygnęli: to jej wina, mogła nie pić z obcymi mężczyznami, mogła zostać w domu.

W szpitalu im. Jana Pawła II w Nowym Targu zmarła pani Dorota. Doznała wstrząsu septycznego. Do szpitala trafiła, gdy odeszły jej wody płodowe.

Pozornie to odmienne herstorie. Żona w toksycznym związku doświadczająca przemocy domowej. Dziewczyna zaatakowana przez swojego byłego chłopaka i jego koleżankę. Dziewczyna zabita przez przypadkowo spotkanych mężczyzn. Kobieta, która umarła w szpitalu, ponieważ nie zapewniono jej odpowiedniej opieki medycznej. Jest tu jednak element wspólny. W XXI wieku w kraju europejskim rozwinął się system polityki antykobiecej. Polska stała się krajem, w którym kobiet się nie szanuje i nie zabezpiecza ich podstawowych praw i potrzeb. PiS i prawicowe ugrupowania doprowadziły do sytuacji, w której bycie kobietą to stan podwyższonego ryzyka. Wymienione przeze mnie tragedie nie wydarzyły się poza kontekstem kulturowym. Polityka PiS redukująca kobiety do roli maszynek do rodzenia, ewentualnie do głosowania, pozwoliła rozrosnąć się nienawiści i pogardzie, deprecjonując życie i zdrowie kobiety.

PiS od dawna walczy z konwencją (stambulską) o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej. Z Funduszu Sprawiedliwości, który miał umożliwiać wspieranie osób doświadczających przemocy, minister Ziobro upiekł kiełbasę wyborczą, rozdając kołom gospodyń wiejskich pieniądze na gofrownice i garnki. Przekaz płynący z ministerstwa sprawiedliwości i całego rządu jest jasny: przemoc nie jest problemem. Konwencja antyprzemocowa interpretowana przez PiS jako zagrożenie rodziny to drwina z praw kobiet i ich bezpieczeństwa.

Orzeczenie tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego likwidujące dostępność aborcji w Polsce doprowadziło do tego, że lekarze zamiast leczyć i ratować życie kobiet w ciąży, wolą unikać kłopotów i czekać na „naturalne” rozwiązanie. Śmierć kolejnej kobiety, której nikt nie pomógł mimo oczywistego zagrożenia jej zdrowia, pokazuje, że najważniejszy jest święty spokój i bezpieczeństwo lekarza. Płód i tak nie miał szans na rozwój, ale ciąża jest dzisiaj w Polsce stanem nietykalności medycznej. Kobieta się nie liczy. Liczą się zasady narzucone przez PiS. W takich warunkach przemocowcy czują się bezkarni.

Deprecjacja kobiet wynikająca z politycznego przekazu, nierzadko wzmacniania przez kazania i postawę kościoła, sprawia, że wracamy do świata zaściankowego i męskocentrycznego. To dlatego szowiniści i strażniczki patriarchalnego porządku pozwalają sobie na coraz bardziej niewybredne komentarze. Osoba doświadczająca przemocy nie może szukać wsparcia społecznego. To ona jest winna. „Mogła nie pić”, „mogła wieczorem z domu nie wychodzić”, „mogła nie rozmawiać z obcymi mężczyznami”, „mogła nie szaleć”, „skoro jest dorosła, powinna być odpowiedzialna”, „porządnym kobietom takie rzeczy się nie zdarzają” – te komentarze pod informacjami o śmierci Anastazji pokazują, jak szowinizm i patriarchalizm rządzą w świadomości społecznej. To wielka wygrana PiS.

Przed nami kolejne wybory do parlamentu. Już dzisiaj wszyscy się martwimy, co będzie i w jaki sposób zdołamy posprzątać ten wielki bałagan po PiS. W zasadzie nie ma dziedziny, która by nie została zdemolowana przez obecną partię rządzącą. Naprawa instytucji to jedno, ale trzeba też będzie zmierzyć się z polską mentalnością. Przez lata panowania PiS wydobyło z naszych współobywateli i współobywatelek to, co najgorsze: nienawiść i pogardę wobec drugiego. To nasze największe zagrożenie. Pogarda wobec kobiet prowadzi do bezpośredniego lub pośredniego kobietobójstwa. Najpierw mamy politykę ministra, który wykorzystuje Fundusz Sprawiedliwości do wyborczych tańców, następnie orzeczenie tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, któremu przewodzi odkrycie towarzyskie zapatrzone w prezesa, a na koniec społeczny hejt wobec osoby doświadczającej przemocy.

Najbliższe wybory są dla nas kluczowe. Prawdziwa praca powinna jednak zacząć się już teraz. Jeżeli nie przywrócimy szacunku dla kobiet, jeżeli nie będziemy podchodzić z powagą do praw człowieka bez względu na jego płeć, wciąż grozi nam świat nienawiści i powtórka z obecnych rządów. Pogarda wobec kogokolwiek to wspaniałe podglebie dla kolejnych Kaczyńskich. Sprawa kobiet nie jest bowiem tylko sprawą feminizmu, to kwestia przyszłości nas wszystkich.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Nie ma takiego słowa jak „irranacjonalizm”? To ja go dziś do języka wprowadzam. Jest to połączenie dwóch terminów adekwatnie opisujących polską scenę polityczną – albo nasz cyrk powszedni.

KOD Małopolskieudostępnił to.



W polskiej rzeczywistości szacując zaufanie do sondaży, trzeba brać pod uwagę poziom zaufania ankietowanych do sondażowni. Lub poziom ujemny, czyli brak.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Pojawienie się bandyckiego, zbrojnego ugrupowania Wagnera na terytorium Białorusi stwarza różnego rodzaju zagrożenia. Ugrupowanie to jest wyrazem koncepcji współczesnego państwa moskiewskiego w pigułce.

3 użytkowników udostępniło to dalej



W dniach 23-25.06.2023 odbył się XI Krajowy Zjazd Delegatów Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji. Obrady poskutkowały przyjęciem pięciu uchwał  przedstawionych poniżej.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Ile naprawdę będą kosztować igrzyska, nikt nie wie. Koszt pierwszych, w Baku, oszacowano na ponad miliard euro (ok. 5 mld PLN).

KOD Małopolskieudostępnił to.



Wojna w Ukrainie wchodzi w kolejną fazę. Nie słabnie determinacja Ukraińców, ale wojna pozostawia coraz głębsze ślady. W obecnej sytuacji geopolitycznej konflikt ten nie zakończy się zawarciem jakiegoś traktatu z Moskwą.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Po co mówić o kobietach? Prezydent Duda nie ma takiej potrzeby, ministrowie i kler wiedzą lepiej: w Polsce jest świetnie, wszyscy na opiekę medyczną mogą liczyć, a jak ktoś umiera, to taka wola nieba. Poza tym, po co mówić o kobietach, skoro jest mecz, za chwilę lato się zacznie, na wakacje czas jechać. W moim felietonie o feminizmie prezydenta Dudy i prawach kobiet do umierania.


Zapytany podczas meczu o sytuację kobiet w Polsce, prezydent tego kraju zdziwił się serdecznie, że nie o mecz, ale o kobiety go pytają. Głupi jacyś ci dziennikarze, pewnie nasłani przez te złe media, co czepiają się o wszystko od rana do wieczora. A tak nie wolno. Prezydent Duda wie to doskonale. Jak jest zima, to się jedzie na narty i niczym się nie przejmuje. Jak jest lato, to się odpoczywa na wakacjach. Jak jest się na meczu, to się mecz ogląda i gole liczy. A ci dziennikarze nic tylko swoje. I jeszcze te kobiety, co to raz po raz wychodzą na ulice i krzyczą. Prezydent Duda jest zniesmaczony, zażenowany i zaniepokojony. Przecież miało być tak miło, miał sobie posiedzieć, popatrzeć, jak chłopcy za piłką biegają. Bo chodzi o to, żeby było miło. A nie ciągle kobiety, kobiety.

Prezydent Duda wie, co robi. Jak nie podpisze, to do Trybunału Konstytucyjnego skieruje. A co, niech inni widzą i podziwiają, że on swoje zdanie ma. A w Trybunale mu wytłumaczą. On wie, wie to doskonale. A jak inni gadają, mecz mu przerywają, to można zawsze skierować delikwentów niepoprawnych do ministra zdrowia.

Adam Niedzielski wyspecjalizował się w nieodpowiadaniu albo opowiadaniu, jak to już powołał i już się pochylił, i w ogóle nie ma problemu, a jeśli jest, to nowa komisja sprawę załatwi. Niedzielski pewnie wzoruje się na Macierewiczu. Dowód z parówki i dowód ze zgniecionej puszki stały się już klasycznym przykładem dowodu nie wprost, ustanawiając nowe sylogizmy kulturowego myślenia. Minister Niedzielski tłumaczy więc wszystkim zebranym, że kobiety w Polsce mają bardzo komfortową sytuację. Nic tylko zachodzić w ciążę i umierać. Nawet martwy płód czy odejście wód płodowych przed czasem nie ruszy lekarzy, którzy sumiennie wypełniają polecenia kleru i zamiast przysięgi Hipokratesa stosują klauzulę sumienia. W polskich szpitalach wiadomo powszechnie, że lepiej zabić kobietę, niż narazić się na ciąganie po sądach ministra Ziobry. Kobiety zatem umierają, a minister Niedzielski tłumaczy pracowicie, że nie umierają. Dowód na parówkę, zawsze skuteczny.

Prezydent Duda słusznie się oburzył. Co go obchodzą kobiety, i to jeszcze martwe? Czy to jego sprawa, że kobiety umierają w szpitalach bez opieki medycznej? Grunt, żeby mu się bilans zgadzał: zadowolony prezes, uśmiechnięty ojciec dyrektor i do tego dobry meczyk. A teraz przed prezydentem Dudą niełatwe lato, bo mogą go ciągać po różnych dożynkach i innych festynach. Pewnie znów będzie hasał, tańczył do pieśni religijnych i pokrzykiwał o nie-ludziach-a-ideologii. Co go więc obchodzą kobiety? Taki los, trzeba było nie rodzić się kobietą. A jak się już nią jest, to nie należy się dziwić ani krzyczeć.

I tyle w temacie dla prezydenta Dudy. Co mu dali, to podpisał, i pewnie coś pismo nosem czuje, że trzeciej kadencji nie będzie, to chociaż na meczu posiedzieć sobie spokojnie chce chłopak. A potem na dożynki. W końcu w ministerstwie sprawiedliwości już wymyślono tajny plan ratowania kobiet i działania przeciwko przemocy. Jak się kołom gospodyń wiejskich rozda odkurzacze, mikrofale i gofrownice, to one tak się zabiorą do pracy, tak uzdrowią całe społeczeństwo, że już nic złego dziać się nie będzie. Wiadomo, kiedy zupa nie będzie za słona, to i mąż nie zabije, a tylko pobije. Minister Ziobro słusznie więc postanowił wesprzeć gospodynie.

Izabela, Agnieszka, Justyna, Dorota… cała lista młodych kobiet – kobiet, które dostały wyrok śmierci od Trybunału Konstytucyjnego, kobiet, których jedyną winą było to, że chciały mieć dziecko i urodziły się w Polsce. Izabela, Agnieszka, Justyna, Dorota… lista niedokończona, lista niepełna. Ile kobiet zmarło w ciszy, bez medialnego zgiełku? Ile choruje do dzisiaj tylko dlatego, że lekarze bali się je leczyć? Ile kobiet do dzisiaj żyje w nędzy i rozpaczy, wychowując chore dziecko? Ile kobiet zmarło zaraz po porodzie, rodząc płód, który można było dużo wcześniej usunąć? Ile widziało śmierć dziecka tak chorego, że nie było w stanie przetrwać nawet godziny? Ile kobiet zmuszanych jest do donoszenia niechcianej ciąży? Ile żyje z dzieckiem, którego nie chciały i którego nie kochają? Ile ma depresję poporodową? Ile kobiet umiera rocznie na powikłania po porodzie i ciąży? Ani jednej więcej? Naprawdę? W kraju, w którym prezydent się dziwi, że pytają go o sytuację kobiet, a on przecież przyszedł na mecz?

Tylko dlatego, że urodziłyśmy się kobietami i mieszkamy w tym kraju, my wszystkie nie mamy szans. My się nie liczymy. Nas nie ma. My kobiety zostałyśmy zredukowane do macicy, inkubatora, robota kuchennego, seksualnej zabawki. Nic więcej. Nie ma kobiety. Nie ma pani Izy, nie ma jej koleżanek, sióstr, matki. Bo nas kobiet nie ma.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Po co mówić o kobietach? Prezydent Duda nie ma takiej potrzeby, ministrowie i kler wiedzą lepiej: w Polsce jest świetnie, wszyscy na opiekę medyczną mogą liczyć, a jak ktoś umiera, to taka wola nieba. Poza tym, po co mówić o kobietach, skoro jest mecz, za chwilę lato się zacznie, na wakacje czas jechać. W moim felietonie o feminizmie prezydenta Dudy i prawach kobiet do umierania.


Zapytany podczas meczu o sytuację kobiet w Polsce, prezydent tego kraju zdziwił się serdecznie, że nie o mecz, ale o kobiety go pytają. Głupi jacyś ci dziennikarze, pewnie nasłani przez te złe media, co czepiają się o wszystko od rana do wieczora. A tak nie wolno. Prezydent Duda wie to doskonale. Jak jest zima, to się jedzie na narty i niczym się nie przejmuje. Jak jest lato, to się odpoczywa na wakacjach. Jak jest się na meczu, to się mecz ogląda i gole liczy. A ci dziennikarze nic tylko swoje. I jeszcze te kobiety, co to raz po raz wychodzą na ulice i krzyczą. Prezydent Duda jest zniesmaczony, zażenowany i zaniepokojony. Przecież miało być tak miło, miał sobie posiedzieć, popatrzeć, jak chłopcy za piłką biegają. Bo chodzi o to, żeby było miło. A nie ciągle kobiety, kobiety.

Prezydent Duda wie, co robi. Jak nie podpisze, to do Trybunału Konstytucyjnego skieruje. A co, niech inni widzą i podziwiają, że on swoje zdanie ma. A w Trybunale mu wytłumaczą. On wie, wie to doskonale. A jak inni gadają, mecz mu przerywają, to można zawsze skierować delikwentów niepoprawnych do ministra zdrowia.

Adam Niedzielski wyspecjalizował się w nieodpowiadaniu albo opowiadaniu, jak to już powołał i już się pochylił, i w ogóle nie ma problemu, a jeśli jest, to nowa komisja sprawę załatwi. Niedzielski pewnie wzoruje się na Macierewiczu. Dowód z parówki i dowód ze zgniecionej puszki stały się już klasycznym przykładem dowodu nie wprost, ustanawiając nowe sylogizmy kulturowego myślenia. Minister Niedzielski tłumaczy więc wszystkim zebranym, że kobiety w Polsce mają bardzo komfortową sytuację. Nic tylko zachodzić w ciążę i umierać. Nawet martwy płód czy odejście wód płodowych przed czasem nie ruszy lekarzy, którzy sumiennie wypełniają polecenia kleru i zamiast przysięgi Hipokratesa stosują klauzulę sumienia. W polskich szpitalach wiadomo powszechnie, że lepiej zabić kobietę, niż narazić się na ciąganie po sądach ministra Ziobry. Kobiety zatem umierają, a minister Niedzielski tłumaczy pracowicie, że nie umierają. Dowód na parówkę, zawsze skuteczny.

Prezydent Duda słusznie się oburzył. Co go obchodzą kobiety, i to jeszcze martwe? Czy to jego sprawa, że kobiety umierają w szpitalach bez opieki medycznej? Grunt, żeby mu się bilans zgadzał: zadowolony prezes, uśmiechnięty ojciec dyrektor i do tego dobry meczyk. A teraz przed prezydentem Dudą niełatwe lato, bo mogą go ciągać po różnych dożynkach i innych festynach. Pewnie znów będzie hasał, tańczył do pieśni religijnych i pokrzykiwał o nie-ludziach-a-ideologii. Co go więc obchodzą kobiety? Taki los, trzeba było nie rodzić się kobietą. A jak się już nią jest, to nie należy się dziwić ani krzyczeć.

I tyle w temacie dla prezydenta Dudy. Co mu dali, to podpisał, i pewnie coś pismo nosem czuje, że trzeciej kadencji nie będzie, to chociaż na meczu posiedzieć sobie spokojnie chce chłopak. A potem na dożynki. W końcu w ministerstwie sprawiedliwości już wymyślono tajny plan ratowania kobiet i działania przeciwko przemocy. Jak się kołom gospodyń wiejskich rozda odkurzacze, mikrofale i gofrownice, to one tak się zabiorą do pracy, tak uzdrowią całe społeczeństwo, że już nic złego dziać się nie będzie. Wiadomo, kiedy zupa nie będzie za słona, to i mąż nie zabije, a tylko pobije. Minister Ziobro słusznie więc postanowił wesprzeć gospodynie.

Izabela, Agnieszka, Justyna, Dorota… cała lista młodych kobiet – kobiet, które dostały wyrok śmierci od Trybunału Konstytucyjnego, kobiet, których jedyną winą było to, że chciały mieć dziecko i urodziły się w Polsce. Izabela, Agnieszka, Justyna, Dorota… lista niedokończona, lista niepełna. Ile kobiet zmarło w ciszy, bez medialnego zgiełku? Ile choruje do dzisiaj tylko dlatego, że lekarze bali się je leczyć? Ile kobiet do dzisiaj żyje w nędzy i rozpaczy, wychowując chore dziecko? Ile kobiet zmarło zaraz po porodzie, rodząc płód, który można było dużo wcześniej usunąć? Ile widziało śmierć dziecka tak chorego, że nie było w stanie przetrwać nawet godziny? Ile kobiet zmuszanych jest do donoszenia niechcianej ciąży? Ile żyje z dzieckiem, którego nie chciały i którego nie kochają? Ile ma depresję poporodową? Ile kobiet umiera rocznie na powikłania po porodzie i ciąży? Ani jednej więcej? Naprawdę? W kraju, w którym prezydent się dziwi, że pytają go o sytuację kobiet, a on przecież przyszedł na mecz?

Tylko dlatego, że urodziłyśmy się kobietami i mieszkamy w tym kraju, my wszystkie nie mamy szans. My się nie liczymy. Nas nie ma. My kobiety zostałyśmy zredukowane do macicy, inkubatora, robota kuchennego, seksualnej zabawki. Nic więcej. Nie ma kobiety. Nie ma pani Izy, nie ma jej koleżanek, sióstr, matki. Bo nas kobiet nie ma.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Przedsiębiorstwa wodociągowe największych miast zaklinają rzeczywistość, zapewniając, że mimo nawet niskich stanów wód wody ( do picia) nie zabraknie. Zdjęcia rzek i zbiorników wodnych jakoś nie dają powodów do wiary w urzędowy optymizm.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Małopolski KOD szuka chętnych do pilnowania wyborów. Największe potrzeby w mniejszych miejscowościach.
— Wychodzimy do ludzi. Organizujemy projekt „Wybory bez picu”, czyli szukamy obserwatorów wyborczych.

2 użytkowników udostępniło to dalej



Coraz głośniejszy staje się postulat rozliczenia rządzących. Lista czynów, których władze się dopuściły, a które stanowią przestępstwa, delikty konstytucyjne lub jedno i drugie, jest długa. Sprawiedliwość domaga się reakcji.


Politycy opozycji starają się odpowiedzieć na oczywiste społeczne oczekiwanie sprawiedliwej odpłaty. Nerwy puszczają także sędziom. Prof. Krystian Markiewicz, sędzia i prezes Iustitii, człowiek wybitnie zasłużony dla obrony niezależnego sądownictwa, udzielił „Newsweekowi” wywiadu pod mocnym tytułem „Kilka lat spoza krat”. Krystian Markiewicz należy do sędziów szczególnie przez władze nękanych dziesiątkami postępowań dyscyplinarnych oraz organizowanym przez rządzących lub wspieranym przez nich hejtem. A jednak tego wywiadu nie powinien udzielić.

Podobnie niedobry, choć bardzo nośny, jest postulat rozliczenia polityków. Nie lubię, gdy tłum krzyczy „Będziesz siedział!” nawet pod adresem kogoś głęboko unurzanego w plugastwach władzy. O tym, czy ktoś będzie siedział, nie powinno nigdy rozstrzygać zapotrzebowanie ulicy. Proces rozliczeń musi być przeprowadzony z absolutnym poszanowaniem zasad państwa prawa. Najpierw trzeba uzdrowić prokuraturę i sądy, które muszą być prawdziwie niezależne i oddzielone od pozostałych władz, ale także od nacisku ulicy, od potrzeby odreagowania własnych krzywd.

Krystian Markiewicz w wywiadzie analizuje z punktu widzenia prawa, jakie czyny popełnili Kaczyński, Ziobro, Morawiecki i wielu innych. Tego sędzia nie powinien robić. Sędziowie muszą być ostrożni, zabierając głos w publicznej debacie. Mogą uczestniczyć w niej wtedy, gdy bronią niezależności sądownictwa, ale w zakresie, który wykracza poza ten obszar, muszą milczeć. Nie wystarczy to, że sędzia Markiewicz na pewno by się wyłączył ze sprawy, gdyby miał sądzić Ziobrę, Morawieckiego czy Kaczyńskiego. Jest symbolem niezależnego sądownictwa i nie może podważać zaufania do tej niezależności. Zaufanie takie powinien mieć nawet Ziobro, gdy stanie przed sądem.

W żadnym wypadku nie wolno nam do rozliczania władzy wykorzystywać tych wszystkich wyłomów w państwie prawa, które stworzyli obecnie rządzący. Nie sięgniemy przecież po nowo powołaną komisję badającą rosyjskie wpływy, choć aż się prosi, żeby dzisiejszych decydentów wezwać przed jej oblicze po wyborach. Nic z tych rzeczy. Politycy nie mają się zajmować rozliczeniami, tylko odbudować, a może zbudować infrastrukturę państwa prawa, która nawet tym najgorszym zapewni uczciwe procesy.

Sędziowie powinni uważać, wypowiadając się publicznie. Musimy być pewni, że nawet gdy staną przed nimi wszyscy Ziobrowie obecnej władzy, sędziowie zachowają pełną niezależność, choćby od tych właśnie osób sami doznali kiedyś niesprawiedliwości. To bardzo trudne, ale tylko tak zbudujemy trwały fundament sprawiedliwości. Fundament, na którym musi się oprzeć nowa Rzeczpospolita.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

KOD Małopolskieudostępnił to.



4 czerwca odbyły się dwa marsze: jeden za demokracją i wolnym państwem, drugi w obronie praw zwierząt. Szkoda, że nie był to wspólny marsz na rzecz naszej przyszłości wolnej od globalnego ocieplenia, zmian klimatycznych, koszmarnych upałów, pożarów, wymierania i zniszczenia. Bez praw zwierząt, bez poszanowania przyrody nie będzie żadnej przyszłości – ani demokracji, ani PiS-u, ani opozycji. W moim felietonie małe podsumowanie trudnych wyborów i czerwcowych politycznych manifestacji.


Marsze, marsze i po marszach. Do Warszawy 4 czerwca ściągnęły tysiące ludzi zatroskanych o nasz kraj, o stan demokracji. W tym samym czasie we Wrocławiu i Poznaniu odbyły się marsze Narodowego Dnia Zwierząt. Pojawili się na nich ci, którzy/e nie chcą pogodzić się z krzywdzeniem niewinnych i bezbronnych istot dla ludzkiej chciwości i upodobań. 3 czerwca na ulicach tłumnie manifestowano Dzień Równości. Wiele się działo, mnóstwo osób wyszło na manifestacje, wielu/e z nas próbowało odzyskać swój głos lub przemówić w imieniu innych.

Byłam na marszu we Wrocławiu. Dlaczego nie w Warszawie? Decyzja nie była łatwa, ale przeważyło jedno: o demokrację upomina się tyle osób, a o prawa zwierząt … no właśnie, gdzie są prawa zwierząt? Walczymy o wolne sądy, wolne media, niezależność sędziowską, Trybunał Konstytucyjny (by ponownie był od dużej litery, a nie od kaczej), Konstytucję, równość wszystkich wobec prawa. Walczymy o normalizację naszego świata, tak bardzo zaburzonego przez zachłanne rządy PiS-u. Nie może nam jednak umknąć to, że Ziemia umiera, umiera na naszych oczach. Nie będzie demokracji, nie będzie cywilizacji, jeżeli nadal będziemy tak okrutnie postępować wobec świata i zwierząt. Te wszystkie spory o prawo, o ekonomię, o codzienność demokracji, o wolne media i sądy nie będą miały znaczenia, gdy klimat rozszaleje się na dobre. Susze, pożary, powodzie, tornada, nieprzewidywalne zjawiska klimatyczne, brak pożywienia, brak atmosfery umożliwiającej nam swobodny rozwój – to nasza przyszłość, realna przyszłość.

Zło zaczyna się od zabójstwa bioróżnorodności. Już w tej chwili dzikie zwierzęta to niecałe 4% wszystkich istot żyjących na Ziemi. Reszta to człowiek, który emituje przerażające ilości gazów cieplarnianych, oraz zwierzęta hodowlane. Z jednego hektara pola można rocznie otrzymać około 250 kg białka ze zbóż, gdy tymczasem z jednego hektara pastwiska uzyskamy zaledwie 10 kg białka z wołowiny czy baraniny. Zwierzęta cierpią męki w hodowlach wielkopołaciowych, w transporcie, w rzeźni. Do tego przemysł mięsny odpowiada za 21–37% globalnej emisji gazów cieplarnianych, za 70% poboru wody pitnej oraz zakłócanie globalnego cyklu fosforowego i azotowego, co prowadzi w 30% do zakwaszania gleb i w 80% do eutrofizacji wód. A wszystko po to, by nakarmić najedzonych.

Marsz dla Zwierząt, Narodowy Dzień Praw Zwierząt to nie tylko manifestacja osób wrażliwych na krzywdę zwierząt. To przede wszystkim uświadomienie sobie, że oto doszliśmy do ściany. Katując zwierzęta, zanieczyszczamy nasz świat i prowadzimy rabunkową gospodarkę globu. Dla kotleta niszczymy naszą rzeczywistość, odbierając przyszłość naszym dzieciom i wnukom. Już za dziesięć lat świat będzie wyglądał zupełnie inaczej. Jeżeli ktoś mi nie wierzy, proszę obejrzeć aktualne relacje z Nowego Jorku. Z powodu zmian klimatycznych, globalnego ocieplenia, w Kanadzie płoną lasy na taką skalę, że w Nowym Jorku ludzie duszą się od toksycznych oparów. To nasza przyszłość. To przyszłość, w której bez bioróżnorodności, a przy dominacji industrialnego podejścia do życia nic już nie będzie takie samo.

4 czerwca chciałam być w Warszawie, chciałam upomnieć się o demokrację i wyrazić swój sprzeciw wobec łamania prawa. Wybrałam jednak Wrocław i manifestację w obronie praw zwierząt. To o wiele ważniejsze, bo ani demokracji, ani PiS-u, ani opozycji nie będzie – nie będzie żadnej przyszłości – jeżeli nadal zechcemy zamykać oczy i udawać, że nic się nie dzieje. Bez praw zwierząt, bez poszanowania przyrody, bez walki o zachowanie bioróżnorodności nie będzie klimatu sprzyjającego życiu. Każde wycięte drzewo, każdy wyprodukowany kilogram mięsa to nasz marsz w kierunku zagłady. Demokracja jest nam potrzebna jak tlen, a sami się tego tlenu pozbawiamy. Praworządność potrzebna jest nam jak bezpieczne warunki do życia, a sami niszczymy naszą niszę ekologiczną. O demokrację trzeba walczyć, podobnie jak o wolne sądy i media. Dlatego już dzisiaj trzeba się stanowczo upominać o prawa zwierząt, o poszanowanie przyrody, o lasy, wody, o każdą żywą istotę.

Nasza planeta umiera, umiera na naszych oczach, zabijana naszym egoizmem i niechęcią do brania odpowiedzialności za własne czyny. Przejadamy przyszłość naszych dzieci. Walka o demokrację to walka o bioróżnorodność, bez tego bowiem żadna partia gwarantująca nam prawa obywatelskie nie zagwarantuje nam przyszłości.
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Na tle państw Unii Europejskiej, jak wynika z raportu, skala obciążeń podatkowych w Polsce jest umiarkowana lub niewielka. OECD szacuje, że wielkość tzw. klina podatkowego w Polsce spadła w 2022 roku z 34,2% do 31,3%. To piąty najniższy wynik wśród państw Unii Europejskiej. Nie przeszkadza to różnej maści szamanom ekonomicznym oraz politycznym guru opowiadać o represyjnym charakterze polskiego systemu podatkowego.


Jak co roku, Polski Instytut Ekonomiczny prezentuje polski system podatkowy na tle państw Europy za pomocą popularnej miary, jaką jest Dzień Wolności Podatkowej. Zanim opowiem coś o polskich podatkach, najpierw zajmę się Dniem Wolności Podatkowej. To esencja libertariańskiej paranoi i wypaczenie idei demokracji – nawet według idei małego państwa, która powstała przecież w czasach monarchii i miała za cel ograniczać jej absolutystyczne ciągoty.

Dzisiejsze demokracje, w każdym razie te europejskie, ukształtowały się – przynajmniej w „starej” kontynentalnej Europie – po II wojnie światowej. Organizacja społeczna państwa opierała się wtedy generalnie na zasadach postkeynesowskich. Państwa miały wiele obowiązków wobec obywateli, prowadziły i nadal prowadzą wiele polityk publicznych, posiadają rozbudowane systemy usług. Po upadku swoich dyktatur do systemu europejskiego dołączyły Hiszpania i Portugalia.

Do realizacji swoich zadań społecznych państwa potrzebują podatków. Można więc przyjąć, że Dzień Wolności Podatkowej jest dniem końca polityk społecznych. Oczywiście to data tylko symboliczna, ale pozwala porównywać systemy podatkowe. Nie daje jednak informacji o ich wewnętrznym zróżnicowaniu, progresji, stopniu obciążenia daninami poszczególnych grup społecznych i podatkowych.

Raport porównawczy lokuje Polskę w grupie państw o niskich obciążeniach podatkowych, pomiędzy europejskimi rajami podatkowymi. Wydatki rządowe w Polsce w relacji do PKB w 2022 roku wyniosły 43,5%, co dało nam dziesiąte miejsce. Wyżej ulokowały się takie europejskie raje podatkowe jak Irlandia, Szwajcaria, Luksemburg i Cypr oraz kraje najbiedniejsze – Rumunia, Bułgaria, Litwa i Łotwa.

Bycie w gronie państw najbiedniejszych pewnie rani uczucia prawdziwych patriotów. Tyle, że nie Unia Europejska jest temu winna. To nasz regresywny system podatkowy i niski udział wydatków publicznych blokuje rozwój gospodarczy i społeczny. Taka właśnie polityka fiskalna jest przyczyną polskich problemów. Przychody z PIT to siódmy najniższy wynik w Europie, czyli jeden z najgorszych. Wpływa na to niski poziom opodatkowania osób o najwyższych dochodach, preferencje dla jednoosobowych działalności gospodarczych bez względu na wysokość dochodów, łagodne traktowanie przez fiskus kontraktów menedżerskich i tym podobnych. Przeciętny Polak spłaciłby swoje należności z PIT już 19 stycznia. Szybciej robi to tylko przeciętny Rumun, Chorwat, Czech. Polska wyprzedza w tym rankingu nawet Grecję.

Na tle państw Unii Europejskiej, jak wynika z raportu, skala obciążeń podatkowych w Polsce jest umiarkowana lub niewielka. OECD szacuje, że wielkość tzw. klina podatkowego w Polsce spadła w 2022 roku z 34,2% do 31,3%. To piąty najniższy wynik wśród państw Unii Europejskiej.

Nie przeszkadza to różnej maści szamanom ekonomicznym oraz politycznym guru opowiadać o represyjnym charakterze polskiego systemu podatkowego. Najlepiej nasz system podatkowy został opisany, choć nie po raz pierwszy, w rozmowie Grzegorza Sroczyńskiego z ekonomistą dr Jakubem Sawulskim (Next/Gazeta.pl 10.06.2019). A to było jeszcze przez Polskim Ładem i Nowym Ładem po Polskim Ładzie. Teraz jest jeszcze fantastyczniej.

Miłego świętowania! Dzień Wolności od Wszystkich Podatków wypada w Polsce w tym roku 11 czerwca. W zniewolonej (podatkowo) Francji wypada najpóźniej w Europie: 4 sierpnia.

(raport PIE za portalem Forsal)
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR.

KOD Małopolskieudostępnił to.



Polski Everest został zorganizowany przez inną polską gwiazdę, i to gwiazdę dwóch firmamentów. Jednym z nich jest gwiazdozbiór doradców podatkowych, na którym to blaskiem własnym (i we własnej opowieści) błyszczy Sławomir Mentzen.

KOD Małopolskieudostępnił to.



SastaOffer is an online shopping website dedicated to new Coupons and Discount Codes. With the help of this website, the customer can do online shopping at a good discount by taking a free coupon code.

We keep our visitors up to date and provide authentic deals. Our partnership with B2B clients enables efficient affiliate programs and awareness of a brand and new product offerings. Our network is to save money by providing coupons and the best deals for customers in association with online stores.









THE BEGINNING: Let’s do a reunion in Kosovo! That was my first reaction when I was first introduced to the idea of FOSS4G conference last year (when I was still in New Zealand) by our host Gresa Neziri, one of the main persons at the event, and a dear friend. Luka and Slavica, my two other Balkan friends were also joining. Exciting! Although, I have moved away from spatial data analysis for my research, the opportunity to reconnect with old friends from ITC, Netherlands and potentially connect my research on disasters and ethics with spatial planning was an opportunity I did not want to miss.

Once it was decided I would be a part of this grand event, I got involved as part of the academic track committee prior to the event. I reviewed few abstracts to be presented at the conference and already I found myself slowly getting into the world of geospatial data and its incredible utility. I was now looking forward to participating in academic and non-academic presentations and workshops, in particular that were related to disasters and humanitarian activities. To make my journey smooth two factors played a key role. First, the travel grants. I received a grant from FOSS4G for my contribution as an academic track committee member and a volunteer. An additional grant from Humanitarian OpenStreetMap Team (HOT) Tech & Innovation team was indeed a bonus which not only eased my travels, but more importantly, introduced me to a wonderful group of people doing work that piqued my interest and with whom I hope to collaborate in research work in coming months/years. Second, I was lucky that I was already in Sweden by the time the event was happening. This meant that with my Swedish residence permit I avoided many of the visa hassles that some of my fellow travelers to Kosovo had to endure. I acknowledge the determination and patience of these travelers who nonetheless became a part of this wonderful event and I hope that it was worth it. Additionally, I would like to thank the organizers who created telegram group dedicated for travel information to and within Kosovo which allowed people like me to receive, share information, and connect with fellow participants.

THE MIDDLE: I arrived on Sunday late night at Prizren, a day before the beginning of the conference. I had already met two fellow participants from India at Pristina airport, courtesy of the travel group, and we travelled to the venue. Once at the venue, it was as pleasant as I had imagined seeing my old friends which only grew with over time throughout the conference. The feeling of untethered ease of conversation, a cozy sensation of shared and enjoyable memories, and a reinforced certainty of having friends around the world is as wonderful as it sounds.

The next five days went by in a blink of an eye. The workshops on the first few days were mostly busy and brimming with enthusiastic discussions and commentary. I joined the HOT side event, which was interesting and educational, although I have my reservations on the ethical sides of collecting and disseminating sensitive data collected during and in the aftermath of disasters. In the following days, I attend few presentations that interested me. Many of them too technical for my limited comprehension, but it was wonderful to see the depth and breadth of conversations throughout. I remember having a conversation with Marco Bernasocchi, the creator of QField for QGIS. His key note speech was about ‘the importance of seeding’ and we discussed the potential ethical implications of use of QField now that it is a massive tool used by the open GIS community. Hopefully, I have seeded an idea regarding incorporating ethical values into technical tools, if that is even possible.

I was also glad that I got to join my friends along with additional friends from our batch at ITC, Lucas, Rossa, and Miguel with other ITC alumni who were present at the conference. It was a further reminder of the broader networks I have around the world that I can tap into for work as well as pleasure.

During the event, I even chaired a session, that too with Gresa as one of the presenters. I am proud of my friend who not only had a major role in organizing the event, running the event, the life of the social events, but she also managed to write a good academic paper and present it. To see her grow as an individual to become a good leader was a joy to witness. A great thing about this event was the active and joyful participation of the volunteers in managing this massive event. I was only a part time volunteer, so my gratitude to all the dedicated volunteers that made my first FOSS4G attendance a memorable event. Special thanks to the Angel volunteers.

The FOSS4G conference was different than many others I have been a part of. The niche things such as official merch-the organic material well designed t-shirts, the always ready to serve bar, excellent food in terms of variety, quality and quantity, temporary tattoos, stickers and badges of various kinds, and a chill and casual atmosphere all around was a welcome surprise compared to often formal, too structured, and almost elitist vibe you encounter in some conferences. The formal blazer and dress shoes that I packed remained in the suitcase throughout. Thank god.

The best thing, however, that FOSS4G sets itself apart from other events is perhaps the karaoke nights and the subsequent late night after party (until 4-5 AM next day!) that happened every night. There was even a concert. Often, conferences are places to exchange ideas, are serious, dull, and are confined within intellectual interactions, and misses the humanness that reveals itself while dancing and singing and laughing and joking around. Such moments are what most people crave for and are often the basis of long-lasting friendships and work partnerships. Since this was my first FOSS4G conference I am not sure if the social and chill atmosphere is the norm and not the exception, but I hope going forward in Brazil, it continues. I also hope that Brazil takes better care of internet connections and networking issues which is my only complaint from this entire event.

THE END: The FOSS4G main conference ended on Friday, but two more days of code sprint remained. One thing that stood out on Saturday was that the bar was open for everyone, free of cost! But mind you, self-service. I wonder if future hosting cities can top that. Saturday was also the day of goodbyes as Luka and Slavica were leaving, I hope to see them again soon. I roamed around the beautiful city of Prizren later that day while many other participants went to FOSS4G organized field trips. A nice long hike to the ruins situated on the hill led to a beautiful view of the city of Prizren.

The next day I left for Pristina, but I was still surrounded with people from the conference during the few more days I spent in Pristina for dinners, lunch, drinks, and even shopping. At a personal level, one of the things I enjoyed the most throughout my time in Kosovo is connecting with new people and talking about anything and everything. I am certain many of the new connections I have made are going to be lasting friendships. Some of the Japanese people I met, I will most likely meet them in my upcoming visit to Japan, and the HOT group, I hope to work with in the coming days. The friends I got to meet who are too many to name here, I intend to keep in touch through social media.

Finally, I thank the hosts for their hospitality and everyone else who contributed in one way or another to make this a beautiful and memorable experience.


Recording 100tracks by 10eps b4 August 15,,by da illest#nijatrapwahala #ika #1tahdaillest #kastleshit #ceekindatinx


A virtual discussion on the subject “The Sustainability of OpenStreetMap Communities” held on July 4th, 2023 was the sixth of the Humanitarian OpenStreetMap Team (HOT) Community Working Group Peer-to-Peer Learning Series aimed at supporting the new OSM chapters in Saint Lucia and Dominica. What follows are some key takeaways from that discussion.

The session got underway with an icebreaker of sorts where participants were asked to give one word that could be used to describe a sustainable OpenStreetMap community. The question garnered 19 responses, including: inclusive, resilient, accessible, accountable, self-sustained, and active.

What are the potential challenges or barriers to sustaining an OSM community?


The question received about 21 responses. Lack of resources was a commonly repeated theme, with the key resource being financial.

Other challenges highlighted include a lack of motivation and the inability to replace leaving members. It was noted that language differences can also be a factor.

Additionally, there were personal testimonies of challenges, for example, Covid 19 stopped in-person meetings for OSM Kenya forcing online meetings, which hindered some of the members.

What funding models or strategies can be implemented to ensure the long-term sustainability of an OSM Community?


This question was particularly relevant coming off of identifying the lack of financial resources as a prevalent challenge to the sustainability of an OSM community. Again 21 responses were generated.

Membership fees were raised as an avenue for fundraising, but some felt that it might be counterintuitive as it may scare away would-be members.

A key source of possible funding is grants from the OSM foundation, although it was more typical for newly forming communities.

The groups’ earning potential was also discussed, for instance maybe the community should be allowed to take up a funded project or use the varied skill sets within the group for earning finances.

Members who have benefited from the OSM eco-system and have landed jobs such as consultancies, can sow back into their local community group.

One of the key contributions was that OSM community-group source funding need not be an invention and should look like the proven methods that other civil society organizations already employ. Closely linked to that point were discussions on how to write proposals and the skills to talk to donors and form partnerships with local businesses.  

How can partnerships and collaborations with other communities or organizations contribute to the sustainability of an OpenStreetMap community?


One benefit accrued to partnering is that it helps to pool resources such as speakers, knowledge, and diversities, which all add to providing a wider perspective. This sort of skill sharing was regarded as a key component for the growth of a community.

It was said that partnering is especially beneficial to smaller communities, as having that support available to them from another community, will help with meeting objectives and goals that may have been too tall a task for either their membership size or skillset.

What are some success stories or examples of sustainable OpenStreetMap Communities?


OSM Uganda proudly flew its flag as a successful OSM community.

But in general, the success stories revolve around impacting others from outside the community with what goes on in the community.

For instance, offering help to national organizations to help map their municipalities and to transfer GIS skills to their staff.

Additionally, having a strong-headed leadership structure was also put forth as either a contributor to or a mark of, successful and sustained OSM communities.



.. um dem Blog einen Eintrag zu geben :)

Wir sehen uns, * 15.7.2023, Peer

OpenStreetMap is a map of the world, created by people like you and free to use under an open license.


I recently had to drop off some bottles and every store I went to had no bottle return machine (no pant automats anywhere!) so I might try and add some info on this on grocery stores I went to. If there’s no tag, I may just add a recycling point inside the store.


Finding that adding sidewalks take a lot of time.

OpenStreetMap is a map of the world, created by people like you and free to use under an open license.